wtorek, 13 stycznia 2015

Rozdział 21 "Ostatni"

- Nie zapomniałaś o czymś...? - słyszę cichy szept, tuż nad moim uchem. Niechętnie odwracam się do źródła tego głosu.
- Co? - jęczę zła, że YiFan nie daje mi spać.
- Miałaś do mnie przyjść. Czekałem... - oznajmia niezrażony, moimi próbami odcięcia się od jego głosu i naciągania sobie kołdry na głowę. - Proszę cię. - w jego głosie wyraźnie słychać, że się uśmiecha.
            Po raz drugi wydaję z siebie dźwięk wyrażający moje niezadowolenie, ale ostatecznie spoglądam  na Fana, który patrzy na mnie z góry. Nie mogę oprzeć się uczuciu, że chciałabym tak codziennie. Budzić się z nim, obok niego. Żeby móc patrzeć w te oczy każdego ranka. Żeby on mógł tak jak teraz patrzeć mnie, ciągle zaspaną, z krótkimi włosami rozsypanymi po poduszce.
- Dlaczego tak mi się przyglądasz? - pyta w końcu a uśmiech nadal zdobi mu twarz.
- Bo podoba mi się to co widzę...
            Cisza. Nie aż taka niezręczna, po prostu żadne z nas nie ma nic do powiedzenia. Po minucie milczenia chłopak w końcu siada na skraju łóżka i wzdycha głęboko. Też podnoszę się do pozycji siedzącej i patrzę na jego zgrabną sylwetkę. Wygląda, jakby intensywnie nad czymś myślał. Przesuwam się bliżej niego i szepczę cicho, sama nie wiem, co mną kieruje, kiedy zadaje to pytanie.
- Co się stało?
- Yuta... powiedz mi. Dlaczego tu ze mną przyjechałaś? Dlaczego zgodziłaś się na coś tak trudnego do zrealizowania? - pyta, a ja czuję, jak ogromna gula wypełnia moje gardło, uniemożliwiając odpowiedź.
- Bo... czułam, ze muszę tu z tobą być. Że  nie chce cię opuszczać... Widzisz... lubię cię. Bardzo cię lubię. - oznajmiam niepewnie.
Zawstydzona spuszczam głowę w dół. Boję się jego reakcji. Teraz już rozumiem te wszystkie postacie z książek i filmów, które tak się zachowują. Naprawdę mi głupio. Nie lubię takich ckliwych sytuacji i nie lubię czuć się zawstydzona. Najchętniej czekałabym po prostu aż on w końcu się odezwie.
- Ja też cię lubię. - mówi tak cicho, ze muszę się wysilić, aby zrozumieć, co mówi.
- Nie chodziło mi o takie zwykłe...
- Mi też nie.
            Cisza. Czuję, że powinnam coś powiedzieć, zamiast tego przekręcam głowę YiFana tak, aby na mnie patrzył. Już po chwili czuję na swoich ustach jego miękkie wargi. Odwzajemniam pocałunek z małym opóźnieniem, bo nadal jestem w szoku. Kiedy w końcu się od siebie odsuwamy, widzę uśmiech na jego twarzy. Taki, jakiego jeszcze nie widziałam.
- Nie zostawiłabym cię samego. - udzielam w końcu pełnej odpowiedzi na jego wcześniejsze pytanie. - Jesteś dla mnie zbyt ważny. Nie wiem...  nie wiem, czy mogę już nazwać to miłością. Miłość przyjdzie z czasem. Na razie chcę być blisko ciebie. - sama siebie zadziwiam, że jestem w stanie zdobyć się na takie wyznanie.
- A Aron? - pyta co zupełnie wyprowadza mnie z równowagi, jaką przed chwilą zaczęłam odczuwać.
- Co?! Skąd ty... – mówię patrząc na niego z wytrzeszczonymi oczami.
- Musiałem się czegoś o tobie dowiedzieć, a że występowaliśmy kiedyś z NU'EST na jednej scenie, wykorzystałem okazję i porozmawiałem z nim. Przepraszam. - wyznaje ze skruchą.
            Po raz kolejny przysuwam się do niego i naprawdę delikatnie muskam jego usta. Teraz kiedy to wszystko sobie wyznaliśmy, nie mogę się na niego złościć. Nie chce się od niego odsuwać, chcę czuć jego ciepło. Czuć, że w końcu, po raz pierwszy w życiu jestem u kogoś na pierwszym miejscu. Pierwszą osobą dla niego. Jedyną, którą tu ze sobą zabrał. Zawsze chciałam poczuć się właśnie tak jak teraz.
- Muszę iść do siebie... - dlaczego, dlaczego teraz? - Chcesz pójść tam ze mną? - pyta nieśmiało jak na tego idiotę.
- Chcę. Czekasz na telefon? - wstaję z łóżka i biorąc kartę idę za nim.
- Mają dzwonić z wytwórni w sprawie zdjęć do filmu. I jeszcze czekam na telefon od prawnika... - mówi niewesoło.
            Kiedy on zabiera się za naukę swojej roli, ja siadam po drugiej stronie wielkiego łóżka z laptopem na kolanach. Loguję się na facebooka i z wielką ulgą stwierdzam, że Luhan jest dostępny.
            Niemal od razu widzę nową wiadomość w skrzynce. Okazuje się, że odszedł praktycznie z tych samych powodów co YiFan, ale ludzie nie rzucają się na niego aż tak, bo byli na to w pewien sposób przygotowani. Jest teraz w Chinach i stara się dobudować zarówno fizycznie jak i psychicznie.  Nie pisze nic o Sehunie, co mnie bardzo niepokoi, ale zwyczajnie boję się pytać.
            Kiedy już kończy opowiadać o sobie. Mówię mu, jak czuje się Fan, że jego serce odpoczywa i dzięki temu, że nie musi się już tak wysilać, jest z nim coraz lepiej. O tym, że nagrywanie filmu to dla niego sama przyjemność i nie ma nic wspólnego z ciężką pracą. Nie mogę też pominąć tego, że w końcu odważyliśmy się i wyznaliśmy sobie wszystko. W końcu Lulu musi już iść i ja sama odrywam się od przenośnego komputera.
- Z kim piszesz? - pyta Wu spoglądając znad umów i innych papierów.
- Już z nikim. - odpowiadam – Lu pisał...
- Co u niego? – pyta, uśmiechając się niepewnie.
-Wszystko okej, kończy nagrywanie. - oznajmiam.
            Chłopak odkłada wszystko na bok, podchodzi do mnie i przytula od tyłu.
- Nie masz pojęcia jak bardzo cieszy mnie, możliwość tulenia cię bez obawy, że uciekniesz, albo źle mnie zrozumiesz. - ściska mnie mocnej – I, że mogę cię pocałować nie martwiąc się o konsekwencje – muska delikatnie moje usta.
- A ja nie muszę udawać,że się nie rumienię.
- I możesz bezkarnie patrzeć na moje boskie i umięśnione ciało. - śmieje się chłopak, a ja tylko zrezygnowana kręcę głową.
            Przymykam delikatnie powieki i widzę spod nich tylko światło wesoło tańczące po pokoju. Czy kocham WuYiFana? Dziwnego, nieobliczalnego, niezrozumiałego, chorego, pięknego, innego, zakochanego... Kocham. Kocham. Będę kochać. Nie wiem dlaczego ale czuję, że tak będzie. Że będziemy razem.
- Kocham cię. - ciepło rozlewa się po moim ciele, a on przykłada swój policzek do mojego.
- Jestem chory.
- Nie przeszkadza mi to,bo cię kocham. Kocham.
            Nie wiem, czy można nazwać łzą tę wesołą perełkę, która teraz toczy się lekko po moim policzku. Gdybym mogła trwałabym tak wiecznie, a nawet dłużej.
- Jest późno, musimy rano wcześnie wstać. - oznajmia w końcu i ociągając się odrywa ode mnie.
- Będę spać z tobą. Czekaj na mnie. – wychodzę, a potem pędem biegnę do swojego pokoju.
            Trzeba w końcu dobrze wyglądać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`

Tytuł posta zobowiązuje... to już ostatni rozdział przed epilogiem, który pojawi się jutro, pojutrze, za dwa dni.. wszystko zależy od was i waszych komentarzy. A liczę na dużo komentarzy, bo to już OSTATNI PEŁNY ROZDZIAŁ. Zakończenie będzie naprawdę baaardzo króciutkie. 
Kocham was ♥
W sobotę epilog!
 

6 komentarzy:

  1. Jeeezu, jak to ostatni ;_; Ale w sumie to już 21 rozdział :o Pamiętam jak czytałam pierwszy rozdział i nie wierzę, że to już koniec :c Nareszcie ta dwójka się spiknęła~! Rozdział super i czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju...sama sie zaczerwieniłam jak to czytałam >///< To bylo takie gshjsdkgffks haha
    Szkoda ze juz koniec :( Masz może zamiar napisac jakies dodatki do opowiadania np. o Sehunie i Luhanie czy cos? ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie ! Koniec ?! A to jest takie fajne T.T No nic, najwyżej będę płakać :(

    OdpowiedzUsuń
  4. To nie może być koniec! Za ciekawe i za krótkie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, ze to już koniec bo tak sie wciągnęłam :) prawe codziennie sprawdzam czy coś już napisałaś :) Fighting!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. POPRAWIŁAM JUŻ MOŻESZ ZMIENIĆ :P
    Zanim poprawiłam, przeczytałam go z 6 razy, bo tak mnie wciągnął hahaha.
    Czekam na twoje oneshoty B|

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To bardzo motywuje. ♥