-Amanda? - słyszę tuż przy uchu zdziwiony głos Krisa.
- Już zdążyłeś zapomnieć o swojej dziewczynie? - nie otwierając jeszcze zaspanych oczu. - Myślałam, że Grecki Bóg da mi się dłużej nacieszyć swoją osobą.
- Ha. Ha. Ha. Bardzo śmieszne, ja po prostu nie przywykłem do budzenia się koło tak pięknych dziewczyn, to tylko dlatego. - tłumaczy zadziornie się uśmiechając.
- Tak jasne. - nieprzekonana w końcu otwieram powoli oczy i podnoszę się do pozycji siedzącej. - Jeśli nie chcesz się spóźnić musimy wstać.
Słysze tylko jak chłopak niewyraźnie mruczy pod nosem a zaraz potem czuję jak jego długa, umięśniona ręka oplata mnie w pasie. Czuję jak tysiące motyli penetruje mój brzuch, zapewne w poszukiwaniu wnętrzności, którymi owe motyle mogłyby się pożywić. Jak słodko i romantycznie. Czyżby mój talent do niszczenia słodkich scen powrócił?
Minęło już pół roku odkąd między mną i YiFanem wszystko się wyjaśniło. A ja nadal czuję się jak tego ranka gdy zakłopotana obudziłam się obok niego po raz pierwszy.
Kilka razy widzieliśmy się z EXO, które pozostało w składzie dziesięciu członków. Zdążyliśmy im wszystko opowiedzieć i wyjaśnić sobie wszystko. Z Luhanem też czasem się widuję. Mimo, że minęło już tak dużo czasu czyli pół roku, ciągle dziwnie czuję się z tym, że mam kogoś. Że jestem z tym idiotą, którego tak strasznie nie lubię i kocham.
Czasem kiedy oglądam jego występy w telewizji łapię się na tym, ze śmieje się z niego, lub myślę „Jak można być tak głupim?”. Niektóre nawyki już chyba mnie nie opuszczą.
Po tym wszystkim co przeszliśmy, dostaliśmy tyle nienawiści ze strony ludzi. Czasem chciałabym po prostu uciec zostawić go i wrócić do normalnego życia.
Ale to chyba nie możliwe. Kocham go. Może nie mówię tego zbyt często. Ciągle powtarzam jak debila nienawidzę. Mimo, że często się kłócimy. Krzyczymy. To nigdy nie zrobilibyśmy sobie krzywdy. NIGDY.
Gdyby trzy lata temu po pokazaniu mi WuFana, ktoś oznajmiłby, że to mój przyszły mąż wyśmiałabym go, a teraz...
- Można spóźnić się na własny ślub? - pyta chłopak.
- Można! Wstawaj! - krzyczę i już po chwili biegamy po całym domu śmiejąc się wniebogłosy.
- Już zdążyłeś zapomnieć o swojej dziewczynie? - nie otwierając jeszcze zaspanych oczu. - Myślałam, że Grecki Bóg da mi się dłużej nacieszyć swoją osobą.
- Ha. Ha. Ha. Bardzo śmieszne, ja po prostu nie przywykłem do budzenia się koło tak pięknych dziewczyn, to tylko dlatego. - tłumaczy zadziornie się uśmiechając.
- Tak jasne. - nieprzekonana w końcu otwieram powoli oczy i podnoszę się do pozycji siedzącej. - Jeśli nie chcesz się spóźnić musimy wstać.
Słysze tylko jak chłopak niewyraźnie mruczy pod nosem a zaraz potem czuję jak jego długa, umięśniona ręka oplata mnie w pasie. Czuję jak tysiące motyli penetruje mój brzuch, zapewne w poszukiwaniu wnętrzności, którymi owe motyle mogłyby się pożywić. Jak słodko i romantycznie. Czyżby mój talent do niszczenia słodkich scen powrócił?
Minęło już pół roku odkąd między mną i YiFanem wszystko się wyjaśniło. A ja nadal czuję się jak tego ranka gdy zakłopotana obudziłam się obok niego po raz pierwszy.
Kilka razy widzieliśmy się z EXO, które pozostało w składzie dziesięciu członków. Zdążyliśmy im wszystko opowiedzieć i wyjaśnić sobie wszystko. Z Luhanem też czasem się widuję. Mimo, że minęło już tak dużo czasu czyli pół roku, ciągle dziwnie czuję się z tym, że mam kogoś. Że jestem z tym idiotą, którego tak strasznie nie lubię i kocham.
Czasem kiedy oglądam jego występy w telewizji łapię się na tym, ze śmieje się z niego, lub myślę „Jak można być tak głupim?”. Niektóre nawyki już chyba mnie nie opuszczą.
Po tym wszystkim co przeszliśmy, dostaliśmy tyle nienawiści ze strony ludzi. Czasem chciałabym po prostu uciec zostawić go i wrócić do normalnego życia.
Ale to chyba nie możliwe. Kocham go. Może nie mówię tego zbyt często. Ciągle powtarzam jak debila nienawidzę. Mimo, że często się kłócimy. Krzyczymy. To nigdy nie zrobilibyśmy sobie krzywdy. NIGDY.
Gdyby trzy lata temu po pokazaniu mi WuFana, ktoś oznajmiłby, że to mój przyszły mąż wyśmiałabym go, a teraz...
- Można spóźnić się na własny ślub? - pyta chłopak.
- Można! Wstawaj! - krzyczę i już po chwili biegamy po całym domu śmiejąc się wniebogłosy.
~~~~***~~~~
- Tak.
Gdyby rok temu... nieważne, już wiem kto jest moim księciem w masce. Jest moją miłością. *
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
*ostatnie zdanie to odniesienie do snów Amandy, tak to był WuFan.
No więc... pisząc to opowiadanie wiele razy myślałam o tym, aby zakończyć je wcześniej niż od początku zamierzałam. Na szczęście dzięki waszemu wsparciu nie poddałam się i postanowiłam zakończyć to w miarę dobrze. Jeśli mam być szczera epilog, który właśnie przeczytaliście miał być po prostu kolejnym rozdziałem, jednak podczas pisania zmieniłam zdanie i napisałam zakończenie. To w jaki sposób zakończyłam tę historię może się wam nie spodobać, ja również nie jestem z niego w 100% zadowolona. Jednak pisałam te ostatnie rozdziały i zakończenie nie mając tak naprawdę pomysłu na nic. Powinniście pamiętać, że przez dwa miesiące nawet nie dotknęłam zeszytu i ołówka. Mam nadzieję, że mimo tych kłopotów, nie jesteście mną rozczarowani.
No, ale koniec użalania się nad sobą. Teraz czas na małe podsumowanie tego co się tu przez rok wydarzyło!
18 404 - wyświetleń.
137 - komentarzy.
32 - obserwatorów.
23 - posty.
To dla mnie naprawdę wiele, dzięki wam i waszemu zaangażowaniu poczułam, że to co robię jest dobre i mi wychodzi. DZIĘKUJĘ WAM ZA TO. ♥
Mam także nowego bloga, na którego bardzo serdecznie zapraszam, będziecie mogli znaleźć tam wieloczęściowe opowiadania jak i one shoty.
Zapraszam: http://kpop-fanfiction-poland.blogspot.com/
Śliczne zdjęcie! ;)
OdpowiedzUsuńObserwuję!
http://crazystrawberryxd.blogspot.com/
Popłakałam się na końcu :'( nie wierze że to już koniec
OdpowiedzUsuńOpowiadanie Nie dalo mi spać całą noc dzięki :) ps moje ulubione
OdpowiedzUsuń