- Nie
zapomniałaś o czymś...? - słyszę cichy szept, tuż nad moim uchem. Niechętnie
odwracam się do źródła tego głosu.
- Co?
- jęczę zła, że YiFan nie daje mi spać.
-
Miałaś do mnie przyjść. Czekałem... - oznajmia niezrażony, moimi próbami
odcięcia się od jego głosu i naciągania sobie kołdry na głowę. - Proszę cię. -
w jego głosie wyraźnie słychać, że się uśmiecha.
Po raz drugi wydaję z siebie dźwięk
wyrażający moje niezadowolenie, ale ostatecznie spoglądam na Fana, który patrzy na mnie z góry. Nie
mogę oprzeć się uczuciu, że chciałabym tak codziennie. Budzić się z nim, obok
niego. Żeby móc patrzeć w te oczy każdego ranka. Żeby on mógł tak jak teraz
patrzeć mnie, ciągle zaspaną, z krótkimi włosami rozsypanymi po poduszce.
-
Dlaczego tak mi się przyglądasz? - pyta w końcu a uśmiech nadal zdobi mu twarz.
- Bo
podoba mi się to co widzę...
Cisza. Nie aż taka niezręczna, po
prostu żadne z nas nie ma nic do powiedzenia. Po minucie milczenia chłopak w
końcu siada na skraju łóżka i wzdycha głęboko. Też podnoszę się do pozycji
siedzącej i patrzę na jego zgrabną sylwetkę. Wygląda, jakby intensywnie nad
czymś myślał. Przesuwam się bliżej niego i szepczę cicho, sama nie wiem, co mną
kieruje, kiedy zadaje to pytanie.
- Co
się stało?
-
Yuta... powiedz mi. Dlaczego tu ze mną przyjechałaś? Dlaczego zgodziłaś się na
coś tak trudnego do zrealizowania? - pyta, a ja czuję, jak ogromna gula
wypełnia moje gardło, uniemożliwiając odpowiedź.
-
Bo... czułam, ze muszę tu z tobą być. Że
nie chce cię opuszczać... Widzisz... lubię cię. Bardzo cię lubię. -
oznajmiam niepewnie.
Zawstydzona
spuszczam głowę w dół. Boję się jego reakcji. Teraz już rozumiem te wszystkie
postacie z książek i filmów, które tak się zachowują. Naprawdę mi głupio. Nie
lubię takich ckliwych sytuacji i nie lubię czuć się zawstydzona. Najchętniej
czekałabym po prostu aż on w końcu się odezwie.
- Ja
też cię lubię. - mówi tak cicho, ze muszę się wysilić, aby zrozumieć, co mówi.
- Nie
chodziło mi o takie zwykłe...
- Mi
też nie.
Cisza. Czuję, że powinnam coś
powiedzieć, zamiast tego przekręcam głowę YiFana tak, aby na mnie patrzył. Już
po chwili czuję na swoich ustach jego miękkie wargi. Odwzajemniam pocałunek z
małym opóźnieniem, bo nadal jestem w szoku. Kiedy w końcu się od siebie
odsuwamy, widzę uśmiech na jego twarzy. Taki, jakiego jeszcze nie widziałam.
- Nie
zostawiłabym cię samego. - udzielam w końcu pełnej odpowiedzi na jego
wcześniejsze pytanie. - Jesteś dla mnie zbyt ważny. Nie wiem... nie wiem, czy mogę już nazwać to miłością.
Miłość przyjdzie z czasem. Na razie chcę być blisko ciebie. - sama siebie
zadziwiam, że jestem w stanie zdobyć się na takie wyznanie.
- A
Aron? - pyta co zupełnie wyprowadza mnie z równowagi, jaką przed chwilą
zaczęłam odczuwać.
- Co?!
Skąd ty... – mówię patrząc na niego z wytrzeszczonymi oczami.
-
Musiałem się czegoś o tobie dowiedzieć, a że występowaliśmy kiedyś z NU'EST na
jednej scenie, wykorzystałem okazję i porozmawiałem z nim. Przepraszam. -
wyznaje ze skruchą.
Po raz kolejny przysuwam się do
niego i naprawdę delikatnie muskam jego usta. Teraz kiedy to wszystko sobie
wyznaliśmy, nie mogę się na niego złościć. Nie chce się od niego odsuwać, chcę
czuć jego ciepło. Czuć, że w końcu, po raz pierwszy w życiu jestem u kogoś na
pierwszym miejscu. Pierwszą osobą dla niego. Jedyną, którą tu ze sobą zabrał.
Zawsze chciałam poczuć się właśnie tak jak teraz.
-
Muszę iść do siebie... - dlaczego, dlaczego teraz? - Chcesz pójść tam ze mną? -
pyta nieśmiało jak na tego idiotę.
- Chcę.
Czekasz na telefon? - wstaję z łóżka i biorąc kartę idę za nim.
- Mają
dzwonić z wytwórni w sprawie zdjęć do filmu. I jeszcze czekam na telefon od
prawnika... - mówi niewesoło.
Kiedy on zabiera się za naukę swojej
roli, ja siadam po drugiej stronie wielkiego łóżka z laptopem na kolanach.
Loguję się na facebooka i z wielką ulgą stwierdzam, że Luhan jest dostępny.
Niemal od razu widzę nową wiadomość
w skrzynce. Okazuje się, że odszedł praktycznie z tych samych powodów co YiFan,
ale ludzie nie rzucają się na niego aż tak, bo byli na to w pewien sposób
przygotowani. Jest teraz w Chinach i stara się dobudować zarówno fizycznie jak
i psychicznie. Nie pisze nic o Sehunie,
co mnie bardzo niepokoi, ale zwyczajnie boję się pytać.
Kiedy już kończy opowiadać o sobie.
Mówię mu, jak czuje się Fan, że jego serce odpoczywa i dzięki temu, że nie musi
się już tak wysilać, jest z nim coraz lepiej. O tym, że nagrywanie filmu to dla
niego sama przyjemność i nie ma nic wspólnego z ciężką pracą. Nie mogę też
pominąć tego, że w końcu odważyliśmy się i wyznaliśmy sobie wszystko. W końcu
Lulu musi już iść i ja sama odrywam się od przenośnego komputera.
- Z
kim piszesz? - pyta Wu spoglądając znad umów i innych papierów.
- Już
z nikim. - odpowiadam – Lu pisał...
- Co u
niego? – pyta, uśmiechając się niepewnie.
-Wszystko
okej, kończy nagrywanie. - oznajmiam.
Chłopak odkłada wszystko na bok,
podchodzi do mnie i przytula od tyłu.
- Nie
masz pojęcia jak bardzo cieszy mnie, możliwość tulenia cię bez obawy, że
uciekniesz, albo źle mnie zrozumiesz. - ściska mnie mocnej – I, że mogę cię
pocałować nie martwiąc się o konsekwencje – muska delikatnie moje usta.
- A ja
nie muszę udawać,że się nie rumienię.
- I
możesz bezkarnie patrzeć na moje boskie i umięśnione ciało. - śmieje się
chłopak, a ja tylko zrezygnowana kręcę głową.
Przymykam delikatnie powieki i widzę
spod nich tylko światło wesoło tańczące po pokoju. Czy kocham WuYiFana?
Dziwnego, nieobliczalnego, niezrozumiałego, chorego, pięknego, innego,
zakochanego... Kocham. Kocham. Będę kochać. Nie wiem dlaczego ale czuję, że tak
będzie. Że będziemy razem.
-
Kocham cię. - ciepło rozlewa się po moim ciele, a on przykłada swój policzek do
mojego.
-
Jestem chory.
- Nie
przeszkadza mi to,bo cię kocham. Kocham.
Nie wiem, czy można nazwać łzą tę
wesołą perełkę, która teraz toczy się lekko po moim policzku. Gdybym mogła
trwałabym tak wiecznie, a nawet dłużej.
- Jest
późno, musimy rano wcześnie wstać. - oznajmia w końcu i ociągając się odrywa
ode mnie.
- Będę
spać z tobą. Czekaj na mnie. – wychodzę, a potem pędem biegnę do swojego
pokoju.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
Tytuł posta zobowiązuje... to już ostatni rozdział przed epilogiem, który pojawi się jutro, pojutrze, za dwa dni.. wszystko zależy od was i waszych komentarzy. A liczę na dużo komentarzy, bo to już OSTATNI PEŁNY ROZDZIAŁ. Zakończenie będzie naprawdę baaardzo króciutkie.
Kocham was ♥
W sobotę epilog!
Kocham was ♥
W sobotę epilog!
Jeeezu, jak to ostatni ;_; Ale w sumie to już 21 rozdział :o Pamiętam jak czytałam pierwszy rozdział i nie wierzę, że to już koniec :c Nareszcie ta dwójka się spiknęła~! Rozdział super i czekam na kolejny <3
OdpowiedzUsuńJeju...sama sie zaczerwieniłam jak to czytałam >///< To bylo takie gshjsdkgffks haha
OdpowiedzUsuńSzkoda ze juz koniec :( Masz może zamiar napisac jakies dodatki do opowiadania np. o Sehunie i Luhanie czy cos? ^^
O nie ! Koniec ?! A to jest takie fajne T.T No nic, najwyżej będę płakać :(
OdpowiedzUsuńTo nie może być koniec! Za ciekawe i za krótkie...
OdpowiedzUsuńSzkoda, ze to już koniec bo tak sie wciągnęłam :) prawe codziennie sprawdzam czy coś już napisałaś :) Fighting!!!
OdpowiedzUsuńPOPRAWIŁAM JUŻ MOŻESZ ZMIENIĆ :P
OdpowiedzUsuńZanim poprawiłam, przeczytałam go z 6 razy, bo tak mnie wciągnął hahaha.
Czekam na twoje oneshoty B|