wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział 20 "Koszmar"

                Siedzieliśmy obok siebie w metrze, które zmierzało gdzieś na obrzeża miasta. Tak właściwie mogłam zostać w centrum i gdzieś pochodzić  albo nawet przeleżeć pół dnia w hotelu, ale co to za frajda, kiedy jest się samemu? Tak więc wolę przyglądać się grze aktorskiej WuFana. Już nawet jestem w stanie przełknąć to, że jest to film romantyczny i on co pięć minut się do kogoś przytula. I wcale nie przeszkadza mi to, że reżyserka obwieściła, że w filmie znajdą się sceny pocałunków i nie tylko... WCALE!
- Amanda? Wyglądasz jakbyś miała wybuchnąć. - mówi ze swoim kamiennym wyrazem twarzy. Chociaż nie, nie kamiennym. On się ze mnie śmieje!
-Co?! - no i ściągam na siebie wzrok całego przedziału. - Nic mi nie jest, myślę tylko. – oznajmiam, zaciskając mocno usta z nerwów.
- A to na pewno nie ma żadnego związku z tym, o czym dziś rozmawiałem z reżyserką? – pyta, już ledwo hamując śmiech.
- Pfff... masz chyba zbyt wybujałą wyobraźnie, nie sądzisz? Mam o czym myśleć. Nie jesteś pępkiem świata, Fan. - zdenerwowana prawie na niego warczę.
- Spokojnie Yuta! - teraz już otwarcie się śmieje – A no i powinnaś zwracać się do mnie jak do starszego kolegi, nie rówieśnika. - dodaje całkiem poważnie.
- Nadzieja umiera ostatnia... - burczę pod nosem, ale tak naprawdę sama nieśmiało się uśmiecham.

~~~~*~~~~

                Ten cały film to dno. To znaczy może i jest dobrze robiony. Otrzymuje jak na razie pozytywne recenzje, ale kto chciałby patrzeć jak dwoje ludzi ciągle się przytula i całuje i tak w kółko. Może faktycznie jestem nieco przewrażliwiona na tym punkcie, ale na pewno nie jestem zazdrosna. Co to, to nie! Nie upadłam na głowę, nawet gdybym miała coś do niego, to jest to tylko praca.
                Już mam wyjść kupić sobie coś do picia, (no może to tylko pretekst, żeby po prostu wyjść) kiedy czuję, jak ktoś siada tuz obok mnie.
- Wody? - słyszę jakiś miły głos tuż przy mnie.
- Um. Dziękuję. - uśmiecham się niemrawo. - Czytasz mi w myślach? - śmieje się cicho, bawiąc się butelką.
- Nie... tego nie potrafię. Dziś jest strasznie gorąco. - mówi wzruszając ramionami.
              Rozmawiamy już do końca zdjęć, dowiaduję się, że jest nowym asystentem reżysera i na razie nie ma nic do roboty. Opowiada trochę o filmie i o tym jak ma wyglądać postać, którą gra WuYiFan. Jest Czechem a panią reżyser poznał, kiedy uzgadniała wiele rzeczy do filmu w tym mieścicie i trafiła między innymi do firmy jego ojca. Czyli jest jednym z tych dzieciaków, które z niczym nigdy nie miały problemów. Kiedy powoli kończą nam się tematy, pojawia się YiFan, który z jakąś niewyraźną miną oznajmia, że już skończyli na dziś i możemy jechać. Idziemy więc gdzieś i chłopak zamawia taksówkę.
- Coś się stało? – pytam, kiedy już jedziemy
- Nie... po prostu dużo dziś myślałem o tym, jak układa się chłopakom.
- Na pewno świetnie sobie radzą... - przerywam na chwilę. - Fan... już dawno chciałam cię o to zapytać... kontaktujesz się z Tao? Albo którymś z chłopaków? - wymawiam te słowa powoli i bardzo chicho, jakbym stąpała po kruchym lodzie i w każdej chwili mogła runąć w ciemną i mroźną wodną toń. W każdej chwili można zginąć.
- Nie... tylko na początku... - wzdycha głęboko.
- Będzie dobrze... Musi być! – oznajmiam dotykając jego ramienia.
                Spogląda na mnie i ku mojemu zaskoczeniu, uśmiecha się promiennie.
- Już jest dobrze, lepiej być nie mogło. - odwraca wzrok i nadal się uśmiecha, ale już inaczej, bardziej tajemniczo.
                Całą drogę przebywamy w ciszy, ale obydwoje uśmiechamy się delikatnie. Jestem szczęśliwa? To jest właśnie szczęście?  Zostawiłam rodziców, Mimori, chłopaków, a mimo to czuje, że jestem najszczęśliwsza na świcie! Może to faktycznie przez to, o czym mówił Sehun. Zakochałam się. Już dawno temu, jakieś trzy, cztery miesiące, pół roku... sama nie wiem. A jeśli drugi z powodów Sehuna, czyli wzajemność mojego uczucia jest prawdziwy to...
- Amanda! Halo! Jesteśmy już na miejscu. - oznajmia nad wyraz poważnie.
- Już. - ogarniam się szybko i wyskakuję z taksówki. - YiFan porozmawiamy dziś? - pytam i czuję, że się rumienię.
- Pewnie. Przyjdę potem do ciebie.
Od razu udaję się do swojego pokoju. Tam już czeka na mnie obiad. Ze smakiem pochłaniam to, co zostało dla mnie przygotowane. Włączam też telewizor i na szczęście szybko natrafiam na jeden z koreańskich kanałów KBS. Kiedy pojawiają się wiadomości ze świata show biznesu, muszę się powstrzymać, żeby nie wypluć soku, który właśnie piję. Szybko wychodzę z pokoju i udaję się do WuFana. Pukam i stoję przed drzwiami czekając. W końcu drzwi się otwierają. Stoi w nich chłopak... bez koszulki... ale ja nie o tym!
- Nie uwierzysz, co się stało. - głos mi drży i staram się skupić wzrok na jego twarzy.
- Co jest?
- Mogę wejść? - pytam niepewnie.
- Jasne. - odsuwa się abym mogła  wejść do środka.
                Od razu udaję się do telewizora, gdzie na szczęście leci jeszcze ten sam reportaż. Obydwoje wpatrujemy się w ekran z lekkim niedowierzaniem, a YiFan nawet z delikatnym uśmiechem. Kolejny chińczyk nie wytrzymał w SM, to nie przypadek. I do tego mają tego samego prawnika, podobne pozwy...
- Widziałeś? - pytam ciągle patrząc na ekran, mimo, że Luhana już na nim nie ma.
- Kiedy odchodziłem, powiedziałem o tym tylko dwóm osobom, Tao i Luhanowi. Są mi wbrew pozorom najbliżsi. Też są chińczykami, zrozumieli mnie. Wiedziałem, że Tao będzie się bał podjąć takie ryzyko, ale Luhan już od dawna o tym wspominał. Lay... to zupełnie inna historia. CEO go lubi, więc zawsze miał lepiej niż my. Szczerze cieszę się, że Lulu się udało stamtąd wydostać. Szkoda tylko, że Tao został sam... - jego słowa mną wstrząsają. Nie dlatego, że się tego nie spodziewałam, tylko dlatego, że Tao został sam ze swoją odmiennością... samiutki.
- Da sobie radę, jest silny. Sehun... Sehun go rozumie, razem sobie poradzą. - staram się jakoś ułożyć to sobie w głowie. - Oni... będą się nawzajem wspierać.
                Nie odpowiada, tylko podchodzi do mnie i mocno tuli. Czuję pocałunek na czubku głowy i równocześnie zaczynam płakać, a po moim ciele rozlewa się cudowne ciepło. Mocniej zaciskam palce na jego plecach. Może  go to boli ale... Boże... on ciągle nie ma na sobie koszulki.
- Yyy... - jąkam się odsuwając się od niego na małą odległość.
- Śpij dzisiaj u mnie.
- Co?! - krzyczę tak głośno, że zapewne słychać mnie dwa piętra niżej.
- Mogę spać na podłodze, ale porozmawialibyśmy i w ogóle... Jest kilka spraw, które chciałbym omówić.
- W sumie... dlaczego nie... w takim razie idę do pokoju, wpadnę później. - waham się przez chwilę, nie wiedząc, czy mówić dalej. - I... nie musisz spać na podłodze...
                Nie spoglądam już na niego (i jego umięśnioną klatkę piersiową), tylko do razu opuszczam pokój. Bezwiednie uśmiecham się pod nosem, idąc powoli korytarzem. Nie wiem, jak to działa, ale kiedy on „coś” zrobi, jestem w stanie zapomnieć o wszystkich przykrościach tego cholernego świata. Nawet wiadomość o odejściu Luhana nie była dzięki niemu tak przytłaczająca. Chociaż trochę martwi mnie obecny stan psychiczny Sehuna. Nie jest mu pewnie łatwo bez swojego hyunga przy boku. Zawsze byli bardzo blisko, mogę sobie tylko wyobrazić, co on teraz czuje. Choć pewnie nie załamał się jak Tao i dokładnie obgadał to z Lulu... pewnie okropnie mu pusto bez niego. Mimo, że nieraz musieli znosić długą rozłąkę to nic w porównaniu z tym, co teraz się szykuje. Kiedy tak o tym myślę, przypomina mi się obraz Sehuna, który kilka miesięcy temu stał w drzwiach mojego mieszkania cały zapłakany i przez chwilę sama mam ochotę się rozpłakać. Jestem już w swoim pokoju. Z westchnieniem opadam na duże łóżko, które stoi w rogu pokoju. Jestem zmęczona tym wszystkim. Pokręciło się w naszym życiu, w życiu całego zespołu.

                Zmęczona rozmyślaniami zasypiam i pierwszy raz od dłuższego czasu nic mi się nie śni. Żaden koszmar nie przerywa mojego błogiego snu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`

Na początku chciałabym zaznaczyć, ze wszystko co napisał o filmie jest zmyślone i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Tak jak wszyscy fani WuYiFana mam nadzieję, ze to będzie świetna produkcja.Po za tym Amanda jest po prostu zazdrosna. (XD)
Po drugie... gdzie ci wszyscy, którzy czekali na rozdział co?! Ej myślałam, że ktoś to jeszcze czyta, a tu takie rozczarowania. 2 komentarze... tak źle chyba jeszcze nie było.
Mam nadzieję, że się zmobilizujecie. Kocham was! ♥

4 komentarze:

  1. Fajny rozdział ^.^ Czekam na następny... Fajnie by było jakby YiFan i Amanda nagle spotkali się z Lu ;) Hwaiting <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, kocham ! ♥ Aż łezka mi się w oku zakręciła jak był fragment o odejściu Lulu :'( ♥
    Czekam z niecierpliwością na następne ! ☺ Weny życzę ! Hwaiting! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, świetny rozdział, czekam na kolejny :3 Kris-ah, tak dużo mojego biasa ♥♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To bardzo motywuje. ♥