Budzik dzwoni kiedy jest
jeszcze ciemno, więc wyłączam go szybko myśląc, że popełniłam błąd kiedy go
nastawiałam. Zaraz jednak się opamiętuję. Miałam przyjść koło piątej rano do
wujka pomóc mu w czymś tam… Szybko zbieram przygotowane w nocy rzeczy i udaję
się do łazienki. Nie robię makijażu, a włosy związuję w kitkę. Ubieram wygodna
legginsy w stylu „galaxy” a do tego obszerną koszulką z żółtą małpką na środku
i bluzę w podobnym stylu. Zabieram tylko telefon oraz słuchawki i mogę
wychodzić. W ostatniej chwili zauważam, że łyska się i grzmi, do tego okropnie
leje. Chwytam za telefon, chcąc zapytać wujka co robić.
- Wujek? Słuchaj, jest burza przyjechałbyś po mnie? A
potem podjechalibyśmy do firmy. – proponuje.
- Dobrze. – słyszę w słuchawce. – Zaraz będę.
Szybko naciągam na siebie kurtkę
oraz buty mające imitować glany. I wtedy do głowy przychodzi mi pewien pomysł,
który mam zamiar zrealizować już dziś po południu.
Słyszę
dźwięk klaksonu więc wychodzę z mieszkania i zamykam drzwi, następnie kieruję
się do samochodu. W środku witam się z wujkiem i pytam o samopoczucie cioci i
Mimori. Jak się okazuje wszystko jest w porządku.
Z
ciekawości zagaduje wujka, czy nie wie przypadkiem jak idzie tej nowej w Korei.
- Chyba wszystko w porządku, dlaczego pytasz?
- Wujku… bardzo się martwię, ona jest jakaś dziwna i
fałszywa. Co jeśli to jakaś fanka? – wypluwam przed nim swoje wątpliwości.
- To nie jest takie proste… chłopcy ją polubili, a nie
chcemy, żeby źle o tobie myśleli. – tłumaczy spokojnie.
- Dobra jesteśmy już na miejscu, wiec pójdę i porozmawiam
jeszcze z Krisem.
- Będę u siebie w biurze, potem przyjdź mi pomóc.
- Dobrze. – mówię i wychodzę z samochodu.
Przebiegam do budynku tak aby
nie zmoknąć zbytnio. Stojąc już „bezpiecznie” za drzwiami zauważam, że życie
tętni tu jakby było co najmniej południe.
Szybko udaję się do sali
treningowej nie zbyt uważając na ludzi, których mijam, przez co kilka razy na
kogoś wpadam. Będąc już na miejscu widzę, że chłopaki ćwiczą układ więc muszę
chwilkę zaczekać.
- Kris. Musimy pogadać. – obwieszczam kiedy już kończą.
- Po tak długim czasie mogłabyś nauczyć się mówić do mnie
oficjalnie. – stwierdza jak zwykle niezbyt miło, lider.
- A kto powiedział, ze chcę? – odpowiadam mu tym samym.
Ten
tylko wzdycha głośno, zrezygnowany. Wychodzimy na korytarz, gdzie niemal od
razu przechodzę do sedna sprawy nie interesując się tym czy nie zrobię z siebie
wariatki.
- Słuchaj… - zaczynam pewnie, mimo wątpliwości. – Chyba
obydwojgu nam nie podoba się ta dwulicowa… no ona. Tak sobie pomyślałam, że to
może być jakaś fanka. I nie mówię tego bo jestem zazdrosna ale boje się, ze
jeśli nic nie zrobię to coś się stanie. – oświadczam ze stoickim spokojem.
- Rozumiem. – przyznaje niezbyt zadowolony. – Też dużo o
tym myślałem, ale chyba nic nie możemy poradzić. Dziś gadałem z Suho (on też
niezbyt ja polubił) i mówił, ze ona jest bratanicą szefa. Co jak pewnie się
domyślasz nie jest dla nas dobrą wiadomością. – relacjonuje lider.
- A oni? – palcem wskazuję na salę, z której dopiero co
wyszliśmy. – Dalej są w nią tak zapatrzeni?
- Może nie zapatrzeni, ale wczoraj słyszałem jak Luha…
-urywa.
- Co Luhan? No mów! –naciskam choć w głębi duszy wiem, że
to co zaraz usłyszę będzie bardzo bolesne.
- Słyszałem jak on… - patrzy na mnie niepewnie, jego oczy
wyrażają prawdziwy smutek. – Mówił, że chyba wolałby być Koreańczykiem, byleby
móc zostać teraz w Korei.
Milknie. Panuje cisza, tak
ciężka i nieprzyjemna, że mam ochotę wywrzeszczeć cała moją złość i smutek
byleby tylko ją przerwać.
- A – i tak właśnie Yuta okazała swą cała inteligencje
światu. Podziękujmy jej za te wzruszające słowa brawami.
- Nie bierz tego do siebie on po prostu… - próbuje mnie
jakoś pocieszyć jednak kiedy widzę jak nieudolnie mu to idzie, szybko zmieniam
temat.
- Dobra, nie ważne. Pomyśl nad tym co moglibyśmy zrobić,
żeby sprawdzić czy jest okay. – mówię i odchodząc krzyczę tylko – Do zobaczenia
po południu!
Ciekawe
tylko czy mnie poznasz.
***
Powoli idę ulicą, przeglądając się w niemal, każdej szybkie jaką
napotkam na swej drodze. Trochę żal mi tego co zrobiłam, ale było mi to
potrzebne. Fioletowe włosy już mnie znudziły, teraz przyszedł czas na coś
nowego. Zatrzymuję się przez chwilę przy witrynie cukierni. Ludzie pewnie myślą,
że coś ze mną nie tak skoro stoję i przyglądam się wypiekom tak długo, ale nie
przeszkadza mi to.
Krótkie kasztanowe włosy i jakby jakaś obca doroślejsza dziewczyna.
To właśnie widzę. To ja. Od zawsze lubiłam być na przekór wszystkiemu.
Pierwszym krokiem był fiolet, ale teraz postawiłam na bardziej naturalny kolor
i wizerunek Tomboya.
Już widzę miny chłopaków kiedy mnie ujrzą, jeszcze rano wyglądałam
całkiem normalnie (jak na mnie).
Może nie będzie aż tak źle, w sumie w SM jest już jeden tomboy,
czyli Amber z f(x), moja idolka. Od dziecka jakoś niespecjalnie interesowało
mnie to co inne dziewczyny uważały za pasjonujące. Wolałam rozmawiać z
chłopakami.
No ale nie ważne, nie ma co nad tym rozmyślać. Jestem już w końcu na
miejscu. Zakład fryzjerski był na szczęście tylko pół godziny z stąd. Jeszcze
tylko jedno zerknięcie w szklane drzwi i mogę wchodzić. Ledwo przekraczam próg
, a już dostrzegam ucieszone obliczę sekretarki. Nie podchodzę aby z nią
porozmawiać bo nie za bardzo mam na to czas. Wyszłam tylko na piętnaście minut,
a nie było mnie półtorej godziny. Szybko wbiegam po schodach i kieruję się do
małego ale przytulnego biura wujka. Na razie nie zobaczę się z chłopakami bo
maja trening wokalny, a szkoda bo ich miny mogłyby być ciekawe.
Zdenerwowana naciskam na klamkę drzwi i wchodzę do pomieszczenia. Jak zawsze jest przepełnione zapachem męskich perfum co przyprawia mnie o mdłości.
Zdenerwowana naciskam na klamkę drzwi i wchodzę do pomieszczenia. Jak zawsze jest przepełnione zapachem męskich perfum co przyprawia mnie o mdłości.
- Mógłbyś tu
czasem wietrzyć, wiesz? – pytam a on nawet nie podnosi wzroku z nad ekranu
laptopa.
- Zawsze to
mówisz. – odpowiada nadal nie podnosząc wzroku. – Musisz mi pomóc w…
Urywa a jego
źrenice momentalnie się rozszerzają.
- No co? –
pytam siląc się na niewinny i zarazem naturalny ton głosu.
- Nic, nic…
po prostu mnie zadziwiłaś. Ładnie ci w takich włosach.
I to właśnie
kocham u wujka nie dopytuje się, nie ocenia. Jest. Ciocia i wujek są co prawda
jedynie namiastką tego co powinnam mieć od niemowlęcych lat, ale to już nie ich
wina.
- W czym ci
pomóc? – pytam siadając przy nie używanym biurku w rogu pomieszczenia, które od
bardzo niedawna należy do mnie.
- Możesz zadzwonić
do ludzi, którzy wynajmują nam sale koncertową i zapytać, o której możemy być
na miejscu.
Oczywiście szybko wykonuję polecenie i ku mojemu zaskoczeniu chłopcy
mają zacząć przygotowania już od dziesiątej rano. Nie żeby osiem godzin to
trochę dużo.
Potem robie już cały czas to samo dzwonię, pytam, odpowiadam.
Strasznie mnie to męczy ale wiem, ze jestem mu to winna. On pomagała mi przez
tyle lat, ze mogę dla niego wykonać parę telefonów. „Jestem
mu coś winna”. Potarzam sobie przez następną
godzinę.
- Ami. Jest już
po czternastej masz teraz lekcję. – przypomina, w końcu zaspanym głosem.
Zapewne nie spał w nocy.
- Już idę –
oświadczam szybko zbierając swoje rzeczy.
Spóźnienia w tym budynku nie są tolerowane, a zwłaszcza w przy tak
napiętym grafiku. Chwilę potem stoję przed studiem w oczekiwaniu, aż zakończy się
tam jakaś próba. Kiedy w końcu zaczynamy zauważam, że tej nocy EXO spało, bo
Luhan nie wygląda aż tak strasznie jak ostatnio.
- Cześć – zaczynam
od razu nie zwracając już w sumie uwagi na zdziwione spojrzenia chłopaka. –
Dziś zajmiemy się dopracowywaniem szczegółów, oraz jeśli się nam uda dobierzemy
odpowiednie akcesoria typu paski, piórka itp. Bo to też jest bardzo ważne.
Ćwiczenia i dobieranie sprzętu
idzie nam szybko. Za szybko. Wiem, że kiedy skończę będę musiała znów zasiąść
za biurkiem wdychając odurzający zapach perfum i wypełniając kolejne papiery. A
Luhan… on będzie musiał udać się na morderczy trening. Znowu. To konieczne, w
końcu musi być perfekcyjnie. Podziwiam ich, naprawdę. Pomimo całej mojej miłości
do muzyki nie potrafiłabym tak żyć.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
Przepraszam za ten rozdział, ale jakoś nie miałam ani siły, ani chęci. Opowiadanie będzie toczyło się dalej nie zależnie od tego czy Kris zostanie czy odejdzie. Mam nadzieję, że ten rozdział mimo wszystko nie jest taki zły.
Dziękuję za wszystkie komentarze ♥
Tak długo czekałam!!! ( bez przesady to tylko tydzieńxD) Podoba mi się. I cieszę się, że mimo tej całej afery z Krisem, postanowiłaś dalej prowadzić, bloga. Yuta tomboy'em? Brzmi ciekawie. Widzę, że trudno będzie się pozbyć, tej dwulicowej małpy. Rozdział jest cudowny, wspaniały. Po prostu cud, miód i orzeszki^^
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :3
W pierwszych słowach chciałbym wyrazić słowa poparcia co do komentarza mojej poprzedniczki ^ ^
OdpowiedzUsuńWiesz co mnie najbardziej zdenerwowało w tym rozdziale? O dziwo nie była to już ta cud lalunia tylko Luhan i to co powiedział... Naprawdę mam nadzieje, że ta zniewaga nie pójdzie w zapomnienie... Jak można tak bardzo zranić Yute. Mam nadzieje, że tak łatwo mu nie wybaczy tego.
Jednak było coś co mnie mile zaskoczyło, a mianowicie przemiana głównej bohaterki. Spodziewałem się raczej, iż się załamie. Jednak ona okazała się być bardzo silna i pokazała na co ją stać. Jest super~
Widziałem tylko jeden błąd ^ ^"
---->"...W ostatniej chwili zauważam, że łyska się i grzmi, do tego okropnie leje..."----> Literówka "Łyska" a "Błyska"
Przez cały czas miałem dziwne wrażenie, iż zamiast "Luhan" powinno być "Tao" Ale to już chyba tylko moje odczucia xD
Rozdział jest trochę krótki co mnie smuci Y.Y (Czuje niedosyt)
Powodzenia Autorko~
miało być Łyska, u mnie tak się mówi a Office nie podkreślił :)
UsuńW takim razie to mój błąd... Przepraszam
UsuńFajny rozdział .Tylko nie mogę sobie wyobrazić Yuty(sorry jeśli źle napisałam imię nie ogarniam) w tych włosach.Czekam na następny rozdział. -Wiki :)
OdpowiedzUsuńFajnie lekko się czyta i jest bardzo ciekawe ;) bardzo ale to bardzo podoba mi sie twoje opowiadanie i czekam na następne
OdpowiedzUsuńDobry rozdział :)
OdpowiedzUsuńZajrzyjcie na bloga http://zaczarowana-azja.blogspot.com/?m=1
A nuż wam się spodoba i stworzycie z nami, wspólne magiczne i azjatyckie przygody ;D
Czuję niedosyt. Kiedy następny rozdział? Tak bardzo mi brakuje dalszych części. Pozdrawiam i trzymam kciuki autorko ~
OdpowiedzUsuń