sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 1 "Panda z dachu"

Słyszę stłumione uderzenie w drzwi, i nagle podnoszę się do pozycji siedzącej. Szybko wbiegam do przedpokoju, od razu nie spoglądając nawet przez wizjer, otwieram je. Patrzę na wuja, równocześnie zastanawiając się czy rzeczywiście jest tak późno.
- Ty jeszcze nie gotowa? – pyta z szeroko otwartymi oczami.
- Zasnęłam przez telewizorem… - mówię nieśmiało. – Daj mi piętnaście minut! – Po tych słowach wybiega jak strzała z przedpokoju i biegnę do sypialni, gdzie leżą jeszcze nierozpakowane walizki. Szybko wyciągam z jednej Czarne legginsy i luźną szarą bluzę z nadrukiem lasu.  Następnie udaję się do łazienki, czesze się w dwa kucyki i robię delikatny makijaż. Z radością stwierdzam, ze wyglądam dość dziwnie i dziewczęco.
Na dole jestem za pięć ósma, zjadam szybko coś słodkiego  , popijam napojem, biorę gitarę i jestem gotowa.
- Możemy iść! – krzyczę wychodząc z kuchni. Po chwili słyszę odgłos wyłączanego telewizora.
- Myślałem, że się spóźnisz… chyba cię nie doceniłem. – śmieje się.
Wychodzimy z mieszkania, szybko kieruję się do auta, bo na polu jest dość mroźno. Na szczęście ogrzewanie jest mocno podkręcone.
- Denerwujesz się? – pyta wujek, kiedy już jedziemy.
- Nie mam czym… tylko ten mój chińsko-koreański…
- Na początku będę tam z tobą, nic się nie bój, zrozumieją. – jego głos brzmi nad wyraz poważnie.
- Mam nadzieje… Jak do ciebie mówić? – pytam kiedy już szukamy miejsca parkingowego.
- „Wujku” powinno być dobre. A teraz chodźmy już. – uśmiecha się zachęcająco.
Wchodzimy do jakiegoś budynku i widzę, że to siedziba SM. Idziemy schodami na górę ( bo od pewnego czasu panicznie boje się wind), odruchowo poprawiam włosy. Wchodzimy do jakiegoś pomieszczenia, które jak się okazuje jest sala taneczna. Od razu rozpoznaję w niej całe EXO. To dość dziwne, ze obydwie grupy, są tu razem…
- Witam chłopcy. Chciałem wam przedstawić, moją siostrzenicę Amandę Torres. Będzie uczyć Sehuna i Luhana grać na gitarze, zaczynając od dziś. – powiedział to wszystko powoli i dokładnie swoim urzędowym głosem.
- Ale przecież EXO-K mieszka w Korei a „M” w Chinach jak chcecie to pogodzić. – pyta jeden z chłopaków, chyba Xiumin, oczywiście używając wszystkich potrzebnych zwrotów grzecznościowych.
- Ami będzie latać pomiędzy Seulem i Pekinem. – w tym momencie musiałam zrobić w stronę wujka minę męczennika i przewróciłam oczami, bo zobaczyłam uśmiech na twarzy jednego z chłopaków, prawdopodobnie Krisa. – Aha i jeszcze jedno. Amanda jeszcze nie do końca, rozumie te wszystkie sposoby zwracania się do siebie. Wybaczcie jej na razie.
- Oczywiście będzie nam bardzo miło. – tym razem odzywa się SuHo.
Mimo ich „ciepłego” powitania, mam wrażenie, ze niezbyt mnie polubili. A może tylko mi się wydaje...
- To za pół godziny, dokończymy tylko ten układ. – słowa kieruje do wujka jakiś mężczyzna, zapewne choreograf grupy.
- Dobrze. – odpowiada tylko i wychodzimy.
Wujek prosi, abym poczekała na korytarzu, bo on musi na razie iść do biura. Zgadzam się, i siadam po turecku tak, aby przypadkiem nie zostać poturbowana przez drzwi. Wyciągam z futerału gitarę i zaczynam coś brzdąkać. Już po chwili, moje ręce praktycznie same grają jedną z piosenek Bridy „Skinny Love”. Staram się staram się grać i śpiewać pod nosem tak, aby nikt nie usłyszał, oraz żebym nikomu nie przeszkodziła. Gram jeszcze dwie zwrotki, a kiedy kończę słyszę jak ktoś po mojej prawej stronie cicho klaszczę. Delikatnie przechylam głowę w tamtą stronę, i widzę Sehuna, którego poznaję tylko po tych tęczowych włosach.
- Pięknie grasz, i śpiewasz… - mówi uśmiechając się nieśmiało. – Wiesz kiedy Pan Yung powiedział, ze jesteś jego siostrzenicą myślałem, ze tylko dlatego cię wybrał.
- A co myślisz teraz? – pytam odruchowo, zdezorientowana.
- Że naprawdę dobrze ci to idzie. – tym razem już się śmieje.- Mamy się uczyć w studiu, choć zaprowadzę cię! – wyciąga rękę w moją stronę i pomaga wstać.
Idziemy chwilę korytarzem i zatrzymujemy się przed jakimiś drzwiami. Kiedy chłopak je otwiera rozpoznaję studio nagraniowe.
- Tutaj możemy uczyć się w spokoju. Wiesz, chłopcy nie będą przeszkadzać. – mówi, wyciągając z jakiegoś kąta gitarę i równocześnie zamykając drzwi.
- Z góry przepraszam , ale zupełnie nie wiem jak powinnam do ciebie mówić, nie znam tych wszystkich chińskich i koreańskich zwrotów. – usprawiedliwiam się na początek.
- To nic. Nikt kto nie jest z Azji tego nie ogarnia.  Spokojnie nauczysz się, mi nie przeszkadza to że mówisz do mnie tak normalnie. – uspokaja mnie uśmiechem.
Przez następne dwie godziny  męczę chłopaka, który jednak bardzo szybko łapał o co mi chodzi, jedyna trudność to delikatne ręce. Ciągle narzekał, że go bolą, a ja tłumaczyłam mu, że to całkiem normalne, i z czasem przejdzie. Wystarczy, że skóra przyzwyczai się do nacisku strun.
- Jej… jesteś naprawdę świetną nauczycielką, nawet nie poczułem jak minęły te dwie godziny, widzimy się za tydzień tak? – ściska mnie mocno kiedy kończę już lekcje.
- Tak. Do zobaczenia. – mówię uśmiechając się
- Cześć! – krzyczy będąc już na korytarzu.
W sumie nie było, aż tak źle, chłopak wydaje się być miły. Mam tylko nadzieje, ze jego kolega będzie równie sympatyczny. W sumie zanim tu przyjechałam, wiele czytałam na temat EXO, i myślę, że z Luhanem będzie jeszcze fajniej. Czytałam tez wiele o paringach w tym zespole i jeden szczególnie mnie zauroczył, nazywał się HunHan i chyba domyślamy się kogo dotyczył. Ciekawe czy jest prawdziwy, może sama to zobaczę…
W zamyśleniu opuszczam pomieszczenie. Jest już dwunasta. Idę do wujka i pytam czy odwiezie mnie do nich, do domu. Zgadza się, ale prosi abym poczekał jeszcze godzinkę.
Kiedy tak siedzę na korytarzu, czekając na niego, widzę całe EXO, idące gdzieś i siejące się w głos. Ich widok przywodzi mi na myśl, że mogłabym się przejść po siedzibie SM.
Chodzę po korytarzach i wszędzie zaglądam. W kocu skręcam  na jakieś schodu, zupełnie zapominając o tym ze budynek ma tylko trzy piętra. Okazało się, że schody prowadzą, na dach. Z zainteresowaniem zaczęłam po nim chodzić stwierdzając, ze jest o wiele większy niż by się mogło wydawać. Nagle potykam się o jakąś  wystającą rurkę, i upadłam na kolana. Musiałam wyglądać naprawdę żałośnie bo usłyszałam za sobą, cichy śmiech. Podniosłam lekko głowę i zobaczyłam Tao stojącego przede mną wyciągniętą ręką.
- Nic ci nie jest? – pyta i pomaga mi wstać.
- N-Nie. Dziękuję. – mówię wyraźnie się rumieniąc, rzez co jestem na siebie zła. – Co tutaj robisz?
-Nic takiego… - mówi cicho podchodząc na sam skraj dachu. – Kai polecił mi to moresce do przemyśleń. – Podejdź…
- NIE! – krzyczę szybko zapominając nawet o koreańskim.
- Masz lęk wysokości? – pyta a ja tylko delikatnie kiwam głową. – Nie bój się w razie czego cie złapię.
Śmieje się, a ja zauważam dlaczego wszyscy nazywają go pandą. Na drżących nogach przysuwam się do chłopaka. Jednak nie mam na tyle odwagi, by spojrzeć w dół. Więc stoję wpatrzona w chmury.
- Nie bój się, widok jest cudowny. – czepce chłopak delikatnie dotykając moją dłoń co wywołuje u mnie palpitacje serca.
Spoglądam na przepiękny Pekin. Jest już dość szaro, więc widok dopełnia jeszcze mnóstwo świateł. Niespodziewanie rozlega się dzwonek mojego telefonu, co powoduje, że prawie się przewracam, ratuje Mnie tylko ręka pandy, która ciągle ściska moją. Niestety dopiero po chwili  orientuję się, że dzwonkiem jest jedna z piosenek EXO. Jak poparzona rzucam się w stronę torebki z telefonem, i nie spoglądając nawet na wyświetlacz, obieram.
- Ami? Gdzie jesteś, czekam na ciebie! – mówi niecierpliwie wujek.
- Już lecę! – rzucam szybko do telefonu i biegnę do wyjścia nie żegnając się nawet.
Biegnę w dół, potrącając przy tym kilka osób. Co prawda kiedy jestem już na dworze mam ochotę, rzucić się do całowania ziemi ale zamiast tego, idę po prostu do samochodu przy, którym czeka wujek. On tylko się uśmiecha i wsiada do środka. Widząc to także otwieram drzwi, ale zanim wsiądę spoglądam w górę na stojącego tam nadal chłopaka, który macha mi nieśmiało. Odwzajemniam ten gest, tak aby wuj nie zauważył, wsiadam do auta i odjeżdżamy. Cała drogę przebywamy w ciszy, a ja myślę ciągle o tej Pandzie z dachu. Nawet się z nim nie pożegnałam. Możliwe że już więcej nie zamienię z nim słowa, ale przecież mam jeszcze nadzieje, i lekcje gry na gitarze, ta lekcje bardziej podtrzymują na duchu.
- O czym tak rozmyślasz? – pyta niespodziewanie parkując na podjeździe.
- O tym, że dzisiejsza lekcja, przebiegła nam całkiem fajnie. – kłamie, uśmiechając się dziwnie jak zawsze kiedy, próbuję coś ukryć.
- Cieszę się, bo teraz będziesz spędzać mnóstwo czasu z chłopcami…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`

Tak tytuł jest taki tajemniczy... nie podoba mi sie ten rozdział, ale ocenę zostawiam wam. Mam nadzieje, że długość jest odpowiednia. Dziękuję że już tyle osób to czyta :* 

5 komentarzy:

  1. Jedno.wielkie.AWWWW ^w^ Pandzia i Sehunnie *-* Długi rozdział i b. fajny :) Było kilka błędów i literówek ale nadrabia treścią :D Czekam na następny :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogólnie: Świetne opowiadanie <3
    A teraz trochę bardziej rozbudowany komentarz:
    ftdthjifwar JAKIE TO UROCZE <33 "(...) ratuje Mnie tylko ręka pandy, która ciągle ściska moją." TAKICH MOMENTÓW CHCE JAK NAJWIĘCEJ <33333333333333333333333333333333333 IJSSQPOEDE KOCHAM! NIE MOGĘ DOCZEKAĆ SIĘ NOWEGO ROZDZIAŁU! <3 JAM CHCIEĆ WIĘCEJ XDD
    Życzę weny
    /(Od teraz stała czytelniczka)Kumi

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, podoba mi się! Interesujące i ciekawe, czekam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie, zdecydowanie za krótkie :D Gdzie ten Luhan xD
    Opisy są spoko, choć czasami mogłyby być bardziej konkretne, bo dynamiki tu nie brakuje :D
    Popracuj trochę nad interpunkcją i staraj się rozbudowywać słownictwo, nie używaj ciągle np. mówi. Jest tyle wspaniałych określeń, podam ci kilka xD rzekł, powiedział, odrzekł, oznajmił, poinformował, odparł, odpowiedział, stwierdził, zaznaczył, oświadczył, zadeklarował
    Tak ogólnie to dobrze się to czyta, serio ^w^ momentami sama miałam takie "awwwwwwww~ jak słodko"
    Nie traktuj moich komentarzy zbyt osobiście, staram się tylko Ci doradzić, byś stała się jeszcze lepszą pisarką :D
    Trzymam kciuki, żeby rozdziały byłby coraz to lepsze, a i żeby wena Cie nie opuszczała, bo to najgorsze ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To bardzo motywuje. ♥