Moje największe marzenie,
uwolnić się od rodziny. Moje drugie największe marzenie? Robić w życiu, to co
kocham. Obydwa właśnie się spełniają.
Spoglądam przez okno na jedną z ulic Pekinu, co ja tu w ogóle robię? No tak, spełniam moje drugie największe marzenie. Zapewne każdy choć z nazwy kojarzy zespół muzyczny EXO. To właśnie, dwóch członków tego zespołu będę uczyć gry na gitarze. Co najlepsze Co tydzień mam latać pomiędzy Pekinem, a Seulem. Mimo to cieszę się, że tu jestem. Lubię k-pop i ciekawi mnie jak to wszystko naprawdę wygląda. Mój pracodawca i „wujek” w jednym zapewnił mi wszystko: mieszkanie z wyposażeniem, co miesięczną wypłatę i mało wolnego. W końcu i tak nikogo tu nie znam.
- Panno Torres może pai wejść. – słyszę głos sekretarki za moimi plecami.
- Tak… Już… - mówię wyrywając się z zamyślenia.
Kiedy tylko wchodzę do środka uderza mnie zapach męskich perfum.
- Przewietrzyłbyś tu, straszna duchota. – mówię podchodząc do okna.
- Dobrze, dobrze. Ale zajmijmy się ważniejszymi sprawami. Wiesz jak ma wyglądać, twoja praca? – mówi już mniej oficjalnie.
- Tak. Mniej więcej tak, tylko… boję się, że jak nie powiem jakiś zwrotów używanych w chińskim, lub Koreańskim, to ich obrażę. Mógłbyś im wytłumaczyć, ze nie do końca jeszcze ogarniam te języki?
- Hym… Myślę, że faktycznie powinienem powiedzieć im, ze kultura w Europie ma nieco inne zasady. – mówi spoglądając w sufit. – Jak ci się tu podoba?
- Przecież wiesz. Wszędzie lepiej niż w domu… Dziękuję ci z całego serca za to, że mogę tu być i robić to co kocham… Nie wiem czy wiesz, ale spełniłeś z ciocią moje dwa największe marzenia. – mówię siląc się na obojętny ton. Po mojej przemowie nastaję chwila ciszy.
- Jutro macie pierwsza lekcję… - mówi po chwili. – I proszę nie przesadzaj.
-Będę gotowa o ósmej, dobrze? W końcu to pięć minut drogi a zaczynam o ósmej trzydzieści. – mówię przyglądając się zdjęciom cioci na burku. – Przyjedziesz po mnie?
Spoglądam przez okno na jedną z ulic Pekinu, co ja tu w ogóle robię? No tak, spełniam moje drugie największe marzenie. Zapewne każdy choć z nazwy kojarzy zespół muzyczny EXO. To właśnie, dwóch członków tego zespołu będę uczyć gry na gitarze. Co najlepsze Co tydzień mam latać pomiędzy Pekinem, a Seulem. Mimo to cieszę się, że tu jestem. Lubię k-pop i ciekawi mnie jak to wszystko naprawdę wygląda. Mój pracodawca i „wujek” w jednym zapewnił mi wszystko: mieszkanie z wyposażeniem, co miesięczną wypłatę i mało wolnego. W końcu i tak nikogo tu nie znam.
- Panno Torres może pai wejść. – słyszę głos sekretarki za moimi plecami.
- Tak… Już… - mówię wyrywając się z zamyślenia.
Kiedy tylko wchodzę do środka uderza mnie zapach męskich perfum.
- Przewietrzyłbyś tu, straszna duchota. – mówię podchodząc do okna.
- Dobrze, dobrze. Ale zajmijmy się ważniejszymi sprawami. Wiesz jak ma wyglądać, twoja praca? – mówi już mniej oficjalnie.
- Tak. Mniej więcej tak, tylko… boję się, że jak nie powiem jakiś zwrotów używanych w chińskim, lub Koreańskim, to ich obrażę. Mógłbyś im wytłumaczyć, ze nie do końca jeszcze ogarniam te języki?
- Hym… Myślę, że faktycznie powinienem powiedzieć im, ze kultura w Europie ma nieco inne zasady. – mówi spoglądając w sufit. – Jak ci się tu podoba?
- Przecież wiesz. Wszędzie lepiej niż w domu… Dziękuję ci z całego serca za to, że mogę tu być i robić to co kocham… Nie wiem czy wiesz, ale spełniłeś z ciocią moje dwa największe marzenia. – mówię siląc się na obojętny ton. Po mojej przemowie nastaję chwila ciszy.
- Jutro macie pierwsza lekcję… - mówi po chwili. – I proszę nie przesadzaj.
-Będę gotowa o ósmej, dobrze? W końcu to pięć minut drogi a zaczynam o ósmej trzydzieści. – mówię przyglądając się zdjęciom cioci na burku. – Przyjedziesz po mnie?
- Będę za piętnaście. –
mówi i wychodzimy z gabinetu.
Do mieszkania odwozi mnie
sekretarka wujka. Już od pierwszych minut wydaje mi się być, naprawdę miła. Po
tej przejażdżce wydaje mi się jakbym znała ją o wiele dłużej. Opowiada mi o
chłopakach z zespołu i ciągle się śmieje. Co pomaga mi zapanować nad strachem,
przed jutrzejszym dniem. Pani JuSung wysadza mnie pod budynkiem. Następnie
czeka, aż wejdę do środka i odjeżdża. Nie mieszkam z ciocią i wujkiem, bo
zdecydowaliśmy, ze jestem już na tyle dorosła aby mieszkać sama, po za tym za
niedługo ciocia będzie rodzić a ja lubię się wysypiać. Nigdy nie będę w stanie
powie dziękować im za to, ze mnie przygarnęli a teraz jeszcze dzięki nim mogę
się sama utrzymywać. Kto inny chciałby taka jedynaczkę wdającą się w bójki?
Kiedy wreszcie otwieram drzwi mieszkania, chłonę po raz kolejny od przyjazdu jego widok. Jest piękne. Taki o jakim opowiadałam cioci, kiedy myślałam, ze nie zostanę u nich najdłużej. W ogóle dużo w tedy paplałam. Idę do kuchni i wstawiam popcorn do mikrofali. Kiedy po kilku minutach jest już gotowy nalewam sobie jeszcze coli do szklanki, i idę ze wszystkim przed telewizor. W nim leci akurat jakaś gala, a raczej powtórka gali z Seulu, na której było całe EXO. Nadal mam pewne problemy z odróżnianiem ich, ale jestem pewna, że dobrze rozpoznaję Tao i Krisa. Widzę też chłopaków, których mam uczyć, ale za nic nie wiem, który, to który.
Po chwili zaczyna mnie to nudzić, więc zaczynam skakać po kanałach. W końcu natrafiam na jakiś film, którego za nic nie rozumiem. Oglądając oczy same mi się zamykają, a powieki robią się ciężkie.
W końcu usypiam, a śni mi się jakiś przystojny azjata o różowych włosach. Ja chyba takich przyciągam…
~~~~~~~~~~~~~~~
Kiedy wreszcie otwieram drzwi mieszkania, chłonę po raz kolejny od przyjazdu jego widok. Jest piękne. Taki o jakim opowiadałam cioci, kiedy myślałam, ze nie zostanę u nich najdłużej. W ogóle dużo w tedy paplałam. Idę do kuchni i wstawiam popcorn do mikrofali. Kiedy po kilku minutach jest już gotowy nalewam sobie jeszcze coli do szklanki, i idę ze wszystkim przed telewizor. W nim leci akurat jakaś gala, a raczej powtórka gali z Seulu, na której było całe EXO. Nadal mam pewne problemy z odróżnianiem ich, ale jestem pewna, że dobrze rozpoznaję Tao i Krisa. Widzę też chłopaków, których mam uczyć, ale za nic nie wiem, który, to który.
Po chwili zaczyna mnie to nudzić, więc zaczynam skakać po kanałach. W końcu natrafiam na jakiś film, którego za nic nie rozumiem. Oglądając oczy same mi się zamykają, a powieki robią się ciężkie.
W końcu usypiam, a śni mi się jakiś przystojny azjata o różowych włosach. Ja chyba takich przyciągam…
~~~~~~~~~~~~~~~
No i jest prolog. Następny notki będą dłuższe. :) Miłego czytania :) (mogę się tu pojawić śladowe ilości HunHana i orzeszków arachidowych) :D
Ołkej. Na początek piszę, że zapowiada się oryginalnie... ale to dobrze! Obserwuję i będę komentować (w miarę możliwości) ale ja już chce rozdział pierwszy!! Pisz szybko i dodawaj :D
OdpowiedzUsuńOh my God! *engriszowy akcent*
OdpowiedzUsuńKocham kocham kocham! Stajesz się dziewojo coraz lepsza! :o
Zazdroszczę talentu ;C
opowiadanienuest.blogspot.com
Szkoda, że takie krótkie, trochę nie ogarniałam sytuacji, ale liczy się koncepcja, a Twoja ma potencjał! Trzymam kciuki, z czasem, będziesz pisać coraz lepiej ;) też tak miałam.
OdpowiedzUsuńJest to nowość. Akcja toczy się w Pekinie, nie w samej Korei Południowej (za wyjątkiem tej adnotacji o cotygodniowym wyjeździe do Seulu, a nawiasem mówiąc, czy co tydzień to nie za dużo? Finansowo to się opiekunowie wykosztują O.o). Plus rola nauczyciela, nie trainee czy coś w ten deseń, więc to także coś oryginalniejszego.
OdpowiedzUsuńNiewiele błędów, może interpunkcyjne, ale widziałam gdzieś Twoje wspomnienie (chyba na grupie na FB), że masz z tym kłopot, a tym w sumie nie ma co się bardzo przejmować. Widzę, że się starasz i to najważniejsze. :)
Prolog faktycznie krótki, ale nie ma powodów, by robić z tego nie wiadomo jak długą notkę. Przeważnie im krócej, tym mniej informacji, a to napawa czytelnika ciekawością i zainteresowaniem. Przynajmniej w większości sytuacjach.
Różowe włosy? O takich z EXO to mi się jedynie Sehun kojarzy, chyba, że Luhan miał jeszcze gdzieś kiedyś różowe, albo Tao, ale szczerze mówiąc nie kojarzę tego, więc przyznaję, że jestem ciekawa, cóż to za ideał jej się tam śnił. ^^
Jedyne do czego mogę się przyczepić, to sposób narracji, w momencie, gdy opisujesz zachowania czy reakcje, czy też inne gesty bohaterów. Są wszystkie w trybie teraźniejszym, co sprawia, że trudniej czyta mi się tekst. Przeważnie historie wszelkiego rodzaju pisze się w trybie przeszłym, choć nie zaprzeczę, może są dzieła innego rodzaju, nie znam wszystkich XD Nie zrozum mnie źle, nie mówię, że Twój sposób narracji jest zły. Po prostu ja się w nim trochę gubię i trudniej mi wyobrazić sobie niektóre sytuacje. Ale myślę, że jeszcze kilka Twoich prac i się przyzwyczaję.
Na pewno masz potencjał i mam nadzieję, że go wykorzystasz w swoich dalszych rozdziałach. Będę tu zaglądać i komentować, bo wiem, jak bardzo to motywuje i pomaga w tworzeniu swych prac. :)
Pozdrawiam i powodzenia! <3
P.S. Jakbyś chciała, to możesz zajrzeć do mnie ^^
http://new-life-infinite.blogspot.com/
http://ji-yong-scenariusze.blogspot.com/
Boże, nie w trybie, a w czasie - przeszłym i teraźniejszym. Ja tu mądrować próbuję, a sama źle użyłam zwrotów. @_@
Usuń