Powoli na drżących nogach wchodzę do kuchni i niemal od
razu mówię EXO o zaistniałej sytuacji. Widzę przed oczami dwanaście różnych
emocji, stanów, zachowań. Znam ich od jakiś dwóch miesięcy, ale… tak bardzo się
z nimi zżyłam…
- Ami… - czuję jak Kai mnie przytula i serce wybucha mi
kawałek po kawałku, jak gdyby ktoś podłożył w nim ładunki wybuchowe. Poczułam
jak jedna z niechcianych łez sunie cichutko po moim zaczerwienionym
policzku.
- Przepraszam chciałabym móc pracować też tutaj, ale tak
się nie da… zresztą tłumaczyłam wam to już. – głos łamie mi się niemiłosiernie
co staram się zamaskować.
- Ale dlaczego masz uczyć mnie nie jego? – pyta z
wyrzutem i smutkiem Tęczuś.
- Mam rodzinę w Pekinie, ale spokojnie w tym tygodniu
masz zajęcia ze mną, a potem będziemy się jeszcze widywać. – uspokajam
młodszego chłopaka ciągle trwając w uścisku
W końcu muszę się oderwać od ciepłych ramion chłopaka bo
Kyungsoo ogłasza, że powinniśmy coś zjeść. Z chęcią się z nim zgadzamy. Ciągle
nie mogę pogodzić się z tym, ze połowy tych ludzi nie będę już tak często
widywać.
Siedząc przy stole staram się jak mogę skupić na pysznym
jedzeniu, które chłopcy przygotowali. Nie wiem dlaczego ale mam wrażenie, że
Tao jest jakiś nadzwyczaj szczęśliwy jak na takie okoliczności. Może tylko mi
się wydaje… Sama nie wiem, zawsze miałam problem z odczytywaniem zamysłów
innych ludzi. W sumie mam problem z odgadnięciem co sama czuję, a to już nie
jest normalne. Kiedy tylko mi na czymś zależy oszukam sama siebie wymyślając
tysiące argumentów na „tak”. Ale jest czegoś sie boję zrobię zupełnie na
odwrót, tylko po to aby przekonać sama siebie, że to bez sensu.
Po skończonym dniu głównym D.O i Kai idą po deser, a w
jadalni zapada nieprzyjemna cisza.
Dałabym wszystko, aby móc rozpłynąć się w powietrzu.
- Przepraszam. – udaje mi się w końcu wykrztusić.
- Nie masz za co! – mówi szybko Xiumin. – Przecież to nie
twoja wina, zresztą to nie mogło się udać Korea jest zbyt daleko… - nie jest
dane mu dokończyć, gdyż brutalnie przerywa mu Sehun.
- Sugerujesz coś?
- Wiesz dobrze, że nie o to mu chodziło! Bilety lotnicze
są drogie, nawet z obniżkami, więc SM nie może sobie na to pozwolić. – wyjaśnia
spokojnie Suho.
- Gdzie ten deser? – wtrąca się nagle zainteresowany
jedzeniem Chanyeol, a w jego oczach widzę niebezpieczne iskierki.
- No właśnie… też chętnie zjadłabym coś słodkiego. –
próbuje zmienić temat i na nieszczęście mi się to nie udaje.
- Amanda… - zaczyna Xiumin, ale tym razem to ja mu
przerywam.
- Yuta, mówcie Yuta błagam…
- W takim razie Yuta, może zostaniesz dziś u nas na noc?!
– jest wyraźnie zadowolony ze swojego pomysłu.
- Eee… - jąkam się ale nie dane jest mi dokończyć.
- Tak! Zostań za niedługo już nie będziemy się aż tak
często widywać, korzystajmy póki możemy. – popiera kolegę Sehun.
- To chyba nie jest dobry pomysł. – informuję smutnym
głosem.
- Co? Dlaczego? Chyba, ze nie chcesz zostać. – mówią i
pytają naraz.
- Byłoby mi miło, ale manager nie będzie miał nic
przeciwko? – pytam szczerze bojąc się ponurego człowieka, który chyba nigdy
normalnie ze mną nie rozmawiał. W sumie wujek
też taki jest w kontaktach z innymi.
- Coś ty! On cie lubi, zresztą nas jest więcej, możemy go
zabić i zakopać w ogródku. – śmiało deklaruje Baekhyun wiedząc, ze tego typu
żarty mnie nie przestraszą.
- Nie mam ubrań…
- Poradzimy sobie, niczym się nie przejmuj. – uśmiecha
się miło Tao, co dodaje mi otuchy, wiec po chwili się zgadam.
Kończymy kolację i chłopcy postawiają, że będę spać, w
którymś z ich pokoi. Wybrali więc po jednym przedstawicielu każdego z
pomieszczeń i uznali, że rozwiążą to po męsku… grając w Papier, Kamień, Nożyce.
Jak dzieci….
Wygrał Tao, który skakał po pokoju jak małe dziecko,
które w nagrodę za posłuszność dostało lizaka.
- Przyniosę ci coś do spania. – mówi obojętnie Kris, jego
głos w jakiś dziwny sposób mnie uspokaja.
Już po chwili stoję w łazience z wyciągniętą i bardzo za
dużą koszulką z napisem „Kris” w rękach. Do tego dostałam jakieś dresy, które
muszę mocno związać na biodrach, aby nie spadły. Z rezygnacją spoglądam w
lustro, Jak z kiepskich filmów dla nastolatków. Wyglądałabym zapewne uroczo gdyby
nie moja naturalna umiejętność, która nazywam „ Nie będę słodka nawet jeśli
wytarzam się w czekoladzie”. Krótka
nazwa prawda?
- W końcu wychodzę z łazienki i czuje się nieswojo widząc
ich w wszystkich w „piżamach”, składających się jedynie z szortów i koszulek.
- O jesteś nareszcie. – zaczyna Chen nie odrywając wzroku
od ekranu. – Już się baliśmy, że cie kosmici porwali czy coś.
- Śmieszne. – stwierdzam bez zainteresowania zaczepką
chłopaka. – Która godzina?
- Po 20:00 więc jeszcze nie tak późno. – informuje
Kanadyjczyk spoglądając na zegarek. – Usiądź. – wskazuje na miejsce obok siebie
na dużej kanapie.
- Ten film jest nudny, zróbmy coś innego. – zaczyna
marudzić Lay.
- Jesteś taki mądry to wymyśl coś lepszego. – odgryza się
SuHo, który wpadł na pomysł sensu.
- Zagrajmy w butelkę. – śmieje się Chanyeol, a ja w duchu
błagam żeby to naprawdę był żart.
- Świetny pomysł. – wołają wszyscy chórkiem.
Ja przerażona? Wcale. Nie mam nic do ukrycia. No może
oprócz tego, że śnicie mi się po nocach. No to po mnie. Jeszcze jak zapytają
czy któryś z nich mi się podoba… no niby nikt, ale stres jest. W każdym razie,
grunt to dyplomacja.
Zamyślona nie zauważam nawet, ze Tao zdążył już przynieść
butelkę, i połowa zespołu siedzi po turecku na dywanie.
- Usiądźmy w kole, żeby nie było nieporozumień. –
zarządza tym swoim niezainteresowanym głosem Kris.
Bez słowa ześlizguję się z kanapy i usadzam pomiędzy
Luhanem i Sehunem. Kiedy wszyscy są już gotowi zaczynamy zabawę. Pierwszy kręci
oczywiście Chen, czyli mogę się spodziewać tak krępującego pytania, że nawet jeśli
nie będzie skierowane do mnie zrobię się cała czerwona. Butelka kręci się i
kręci bez końca, Az w końcu wypada na Kai’a. Uf…
- Em… Oglądałeś kiedykolwiek filmy dla dorosłych? – pyta jakby
chodziło o to jakie bułki wybrać na śniadanie.
- Nie! – zaprzecza szybko.
- W tej grze chodzi o mówienie prawdy… - śmieje się pod
nosem D.O.
Zaraz czy ja widziałam jak Kris posyła złe spojrzenie w
stronę Chena a ten zawstydzony pochyla głowę?
- Teraz ty. – oznajmia podekscytowany Baekhyun wskazując
na Jongina.
Ten nieco drżącą ręką wprawia naczynie w ruch. Tu chyba
naprawdę zachodzą jakieś załamania czasowe bo to niemal niemożliwe aby ona kręciła
się tak długo. W końcu zatrzymuje się na Tao… Teraz może być naprawdę
ciekawie..
- No więc… - zaczyna.
- Czekaj musze iść o łazienki! – krzyczy nagle Tao i
wybiega z pomieszczenia.
Po salonie od razu rozlega się pomruk niezadowolenia.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
Przepraszam, za tą jakość iż a to ze tak długo musieliście czekać, ale przygotowania do świąt całkowicie mnie pochłonęły... tyle do sprzątania. Mam nadzieję, że nie jest aż tak źle.
WESOŁYCH ŚWIĄT!
ASK.
Wesołych Świąt i Tobie ^^
OdpowiedzUsuńCzy ja tu widzę błąd? W EXO raczej nie ma żadnego Jonghyuna hahah :D
Fajny rozdział, fajny, czekam na kolejny :3
Dziękuję i tak to błąd, przepraszam już poprawiam :)
UsuńCzasami mam wrażenie jakby rozdziały były urywane w połowie... Tak jest też tutaj. Jestem ciekawa ile zajmuje ci napisanie jednego rozdziału? Szkoda, że takie krótkie TT_TT
OdpowiedzUsuńNa początku Tobie również życzę wesołych świąt, ponieważ to chyba jest najważniejsze, prawda?
OdpowiedzUsuńTeraz czas na moją skromną opinie:
Rozdział jak zwykle fabularnie mi się podobał, a jeżeli chodzi o jakiekolwiek błędy to ja takich prawie nie zauważyłem... Prawie, a to dlatego, że jak ktoś już wcześniej wspomniał pojawia się imię Jonghyun.
Szczerze powiedziawszy to najpierw przeczytałem komentarze i ktoś już o tym wspomniał, więc myślałem, że sprawa załatwiona, a tym czasem:
"- Teraz ty. – oznajmia podekscytowany Baekhyun wskazując na Jonghyuna."
A co do długości to wydaje mi się, że jest coraz krócej... Chyba moje prośby o dłuższe rozdziały nie działają tak jak powinny, prawda?
I teraz ostatnia rzecz:
Powodzenia Autorko~
Dziękuję :) Przepraszam już poprawione. Wczoraj ledwo udało mi się wstawić rozdział, internet nie za bardzo chciał działać i nie miałam możliwości poprawienia błędu. Co do rozdziałów to aktualnie mam ich napisanych trochę na przód ale tylko w zeszycie, wiec przy następnym wezmę twoje "apelację" pod uwagę.
UsuńJeszcze raz dziękuję za wszystko =^.^=
WoW *.* Cudne, świetne i zajefajne w jednym xD. Dopiero, co skończyłam czytać i muszę przyznać, że talentu można Ci pozazdrościć... Ehh.... o co chodzi z Tao?! Cały czas się zastanawiam :P. On się zakochał w Amandzie, prawda? Proszę, powiedz, że tak ^^
OdpowiedzUsuńPodoba mi się Twój styl, życzę weny i czekam na kolejny ;P
A i oczywiście obserwuję :D
mieliśmy wolne. czemu nie ma nowego rozdziały ? ja sie ciebie na razie po dobroci pytam...
OdpowiedzUsuń<3 czekam, spiesz się, i daj jak najlepiej dlugi, bo na prawdę bede zla, i sie zamienie w wilka i cie zjem.