Jak tu wygodnie… Obudziłam się już pół godziny temu, ale
tak fajnie mi się tu leży. Nie spałam pół nocy… nie
mogłam spać. Ciekawi mnie co u Tao, Sehuna i całej reszty. A teraz nie mogę
nawet się spokojnie wylegiwać, bo YiFan „chce mi coś pokazać”.
Podnoszę
się z ociąganiem i niechętnie wychodzę spod bielutkiej pościeli. Niby taki idealny
poranek, elegancki hotel, a ja wolałabym chyba być teraz w ciasnym łóżku w
pokoiku przerobionym ze składzika, który nawet nie miał okien. Tak… to za czym
najbardziej będę teraz tęsknić to zdecydowanie rodzina. W tym schowku było mimo
wszystko bardzo fajnie. Ciocia zadbała o
to, aby ciekawie go urządzić. No i był to mój pierwszy własny kąt…
- Gotowa? – słyszę, że ktoś otwiera drzwi i wchodzi do
środka. Po chwili widzę przede mną wyraźnie niewyspanego WuFana.
- Jak ty się tu dostałeś? – staram się nie krzyczeć, bo
ludzie zapewne jeszcze śpią.
- Mówiłem, że mam znajomości w tym hotelu. A teraz idź
się ubierać, bo na dziesiątą muszę być na miejscu. – deklaruje. Nie za bardzo
wiem, co ma na myśli, ale nie protestuję więcej.
Staram
się nie myśleć o tym, że jestem tylko w piżamie, są teraz ważniejsze sprawy niż
to. Zabieram jeansy oraz luźną flanelową koszulę i wychodzę do łazienki. To
wszystko wygląda tak kolorowo i pięknie, ale wiem, że jeśli choć na chwilę
przypomni mi ktoś, że nie jestem na wakacjach, będę płakać. Muszę zapomnieć. To
okropne z mojej strony, ale nie chce ich pamiętać. Chcę żyć. Chcę być samolubna
i myśleć tylko o sobie, ale ja tak nie potrafię…
- YiFan! – krzyczę, kiedy kończę myć zęby.
- Tak?!
- Powiedz mi dokąd idziemy!
- Na plan filmowy. – oznajmia jak gdyby nigdy nic.
Zawsze
marzył o karierze filmowej. Pamiętam nawet jak jakieś dwa – trzy miesiące temu
SM odrzuciło propozycje reżysera i nie wyraziło zgody na jego występ. Teraz
będzie mógł się w końcu rozwijać i nikt mu już w tym nie przeszkodzi, nikt. W
końcu gotowa opuszczam pomieszczenie.
- Jestem gotowa. – oznajmiam i staram się ignorować łzy,
które napływają mi do oczu przez moje przemyślenia.
- Amanda, co się dzieje? – czy on czyta mi w myślach?
- Nie, oczywiście, że nie. Chodźmy! – proszę, daj się
przekonać…
- Przecież widzę. Mów co się dzieję? – czuję, że on nie
znosi sprzeciwu…
- Luhan… i Tao, mają niedługo pierwsze zdjęcia do tych
nowych filmów… miałam się dziś z nimi
spotkać… pogratulować im. – pękłam. Nie potrafię tak dłużej.
Płacz
roznosi się echem po pokoju. Klękam na ciemnym dywanie. Dopiero co pełna
energii zamierzałam cieszyć się pobytem tutaj. Zamierzałam choć na chwilę
zapomnieć o tym, ze komuś życie wywróciło się do góry nogami przeze mnie i
Fana… Chyba zbyt bardzo się do nich przywiązałam… zbyt bardzo ich kocham… Czuję
się taka bezradna, kiedy tak klęczę, jakby cały świat miał nade mną kontrolę.
Jakbym była tylko pionkiem w grze. Simem na ekranie.
- Będzie dobrze, ej… obiecuję. – nie przytula mnie, nawet
nie podchodzi bliżej, ale sama jego obecność jest uspokajająca.
- WuFan? – pytam nie będąc pewna czy to dobry pomysł.
- Tak?
- Będziesz przy mnie? – spoglądam na niego i po chwili
robię się cała czerwona, ta sytuacja była tak mało naturalna. Trochę jak z
anime.
- Oczywiście, że tak. W końcu to moja wina.
~~~~~~*~~~~~~
Właśnie
obserwuję to, jak dobrym aktorem jest WuFan. Naprawdę świetnie mu idzie, a to
dopiero początkowa faza nagrywania. On naprawdę ma do tego talent.
- Na dziś koniec! – rozlega się komunikat z głośników.
Co
prawda trochę mi się tu nudzi, ale ciszę się, że w ogóle o mnie pomyślał.
Martwię się trochę o jego zdrowie, nie jest najlepiej. Dziś wieczorem znów ma
jechać do kliniki na jakieś badania.
- Już jestem. – widzę jak chłopak przysiada się do mnie z
lekkim uśmiechem na ustach. – Jak ci się podobała moja gra?
- Byłeś prawie tak
dobry jak ja – odpowiadam, odwzajemniając uśmiech. – O której jedziesz do
lekarza?
- Około piątej, a co?
- Idziemy teraz na takie ogromne hamburgery… i sałatkę
dla ciebie! – może i zachowuje się dziecinnie, ale dieta chłopaków w Korei też
mi się udzieliła podczas wspólnych obiadów.
- No dobrze… ale bierzemy na wynos i przejdziemy się po
Pradze, dobrze? – pyta próbując znaleźć kompromis pomiędzy jedzeniem i zwiedzaniem.
- Zwiedzanie i jedzenie jednocześnie? Jestem zdecydowanie
na tak!
Od
razu udajemy się w poszukiwanie jakiegoś dobrego Fast Fooda. Chłopak próbuje
zaciągnąć mnie do Macdonalda, ale kategorycznie odmawiam twierdząc, że do Maca
może iść też w Chinach i gdziekolwiek na świecie. W końcu znajdujemy przydrożną budkę z pysznym
jedzeniem typowym dla Czech. Tak jak się wcześniej umawialiśmy, zabieramy swoja
kanapkę i sałatkę i idziemy na miasto.
Nigdy
nie przypuszczałam, że Praga może być tak piękna. Tyle budynków, starych
brukowanych ulic, kamienic sprzed stu, a może nawet więcej lat. Co prawda na
historii słyszałam, jak to Czechy poddały się podczas wojny, ale myślałam że
mimo to wojna jakoś oddziałała na ich kraj. Nie mogę napatrzeć się na to
wszystko… jest tyle piękna, że nie wiadomo gdzie oczy podziać.
- Podoba ci się? – pyta piosenkarz, odgryzając kawałek
sałaty.
- Jest cudownie! Dziękuję. – niemal krzyczę z
podekscytowania, ciągle rozglądając się dookoła. – Anglia to nic w porównaniu
do tego. I pomyśleć, że zawsze uważałam ten rejon europy za okropny.
Do hotelu wracamy dopiero późnym wieczorem, po
wizycie WuFana. Może nie jesteśmy w świetnych humorach ale czuję się lepiej niż
dziś rano. Kiedy chodziliśmy po mieście, zainteresowała mnie jedna rzecz.
Telefon Fana. Nie wydaje mi się żeby zmieniał numer, bo mogę normalnie się do
niego dodzwonić. A skoro ma ten sam numer, to czy kontaktował się z nimi?
Poszedł
już do swojego pokoju, więc nie będę już go niepokoić, ale muszę go jutro o to
zapytać. Całkiem możliwe, ze rozmawiał z Tao. Martwię się o niego chyba
najbardziej… jest taki wrażliwy…
Godzina 20:21, przecież nie pójdę spać o tej
porze. Z drugiej strony, co mogę robić sama w hotelowym pokoju? Zaraz, zaraz
już wiem! Przecież zabrałam swojego laptopa z mojego mieszkania…
Zabieram się za wypakowanie połowy rzeczy z
mojej walizki. Upycham je gdzieś w szafie, a z dna wyciągam urządzenie.
Podłączam od razu baterię, zdając sobie sprawę z kiepskiej kondycji baterii.
Kiedy wszystko jest już podłączone i gotowe, loguję się na poszczególne strony
i sprawdzam powiadomienia. Widzę mnóstwo nieodebranych wiadomości, ale nawet w
nie klikam wiedząc, że byłoby to zbyt trudne. Jednego nie przemyślałam. Jestem
dostępna. Nie jestem w stanie nawet wyłączyć strony, słyszę dźwięk
przychodzącej wiadomości. Nie patrz tam. Nie patrz. Błagam się w myślach, ale
to na nic.
Tao
„Przeczytałem twój
list, rozumiem cię. Tęsknie, ale nie mam
ci tego za złe. Sehun
wytłumaczył mi, co tobą kierowało.
Co prawda się do tego
nie przyznajesz, ale od dawna to podejrzewałem.
Życzę wam jak najlepiej.
Kris mi wytłumaczył.
Nie musisz odpisywać.
Pamiętam. Tao.
Szybko wyłączam laptopa i gaszę światło. Przebrałam się
wcześniej w piżamę, więc teraz tylko zakopuję się w pościeli. Dreszcze
przechodzą całe moje ciało. Skutecznie jednak tamuję łzy, zaciskając powieki
najmocniej jak tylko potrafię. Chcę usnąć. Bardzo chcę usnąć. Zapomnieć. Choć
przez chwilę mieć czysty umysł. Móc być spokojna. Nie wiem czy się cieszę, że
Tao mnie rozumie. Niby to dobrze, ale z drugiej strony coraz bardziej odczuwam,
jaki on był dla mnie ważny. Takich przyjaciół nie znajduje się codziennie.
~~~~*~~~~~
Co?
Siedzę
na jednej z ławek koło SM, obok widzę tego chłopaka w masce karnawałowej, co w
ostatnim śnie, który zapamiętałam. Kręci mi się w głowie. Dookoła słyszę śmiech
i płacz na raz. Nie wiem, czy to możliwe, ale mój mózg boli.
- Co się dzieje?! – krzyczę, a mój głos brzmi jakby
wydobył się z pod wody. – Co?!
Z wysiłkiem znów otwieram oczy i widzę kilku –
kilkunastu chłopaków, którzy zmierzają ku mnie. Im są bliżej, tym mój mózg jest
spokojniejszy, ale też równocześnie bardziej się niepokoję. Nie potrafię tego
opisać. Mimo to nie chce uciekać. W jednej chwili mocno zaciskam palce na
ramieniu tajemniczego chłopaka. Kiedy ze strachem na niego spoglądam, już nie
ma maski.
Z
krzykiem podnoszę się z łóżka, cała zalana potem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
Miało być po nowym roku, ale jest teraz bo baaardzo was kocham! Mam nadzieję, że dobrze spędziliście święta. Chciałam też przytomnieć, ze pisanie ostatnich rozdziałów nie szło mi najlepiej, i chciałabym prosić o wyrozumiałość.
Szczęśliwego Nowego Roku!!! ♥
(rozdziały będą pojawiać się szybko jeśli będziecie dużo komentować :*)