Czy ktoś mi powie co się tu dzieje? Poszłam spać z
elegancikiem u boku, a budzę się z Pandą W JEDNYM ŁÓŻKU! Musze coś z tym zrobić!
- AAAAAAAA! – mój krzyk obudził by zmarłego, ba mój krzyk
zbudził by wujka, więc taka garstka piosenkarzy to dla mnie nic.
- Co się stało? – do pokoju wpada Kris, Suho Kai.
- Tao ty idioto! Wypieprzaj stąd już! – krzyczy Kai nie
zważając na upomnienia Suho, który powtarza mu, że nie wolno przeklinać.
- Dopiero teraz zauważam, że Panda już nie śpi, tylko
patrzy na nas wszystkich zdziwionym wzrokiem. Serio?!
- Jezu! – jak oparzony spada z łóżka.
- Co ty tu robiłeś? – pytam w końcu nic nie rozumiejąc.
- Tu zawsze śpi Kris, a ja się bałem! – krzyczy.
- Czego się bałeś? Przecież z nami nie oglądałeś! – z
tego wszystkiego i ja ponoszę głos.
- Ale myślałem o tym co wy oglądaliście!
- Cisza! – próbuje zaprowadzić porządek Kris. – zaraz
wszyscy się tu zlecą.
- Przepraszam naprawdę nie wiedziałem, że ty tu śpisz, bo
to jest łóżko hyunga. – z wyraźną skruchą spuszcza głowę.
- To nic… Przestraszyłam się tylko. – przyznaje.
- My też się przestraszyliśmy, głośno krzyczysz. Że też
ja go rano nie zauważyłem… - rozważa pod nosem lider „M” i wychodzi.
- Pójdę się przebrać. - oświadczam zdezorientowana
wydarzeniami z przed chwili.
Szybko zbieram rzeczy z wczoraj, stoję przed łazienką i
już mam wchodzić, jednak czuję, ze ktoś kładzie mi rękę na ramieniu. Co do…
- Czego chcesz? – mówię szorstko, sama nie jestem pewna
dlaczego, może doprasowuje się do ludzi, którzy mnie otaczają, niczym
kameleon?
- On się w tobie zakochał. – oświadcza blondyn i
odchodzi.
Jak on śmie mówić mi coś takiego, a potem tak po prostu
sobie wyjść? Zaraz, zaraz nie będę tu stać jak głupia.
Wchodzę do łazienki szybko zamykając drzwi za sobą, na
klucz. Zdejmuję z siebie ubranie lidera i wskakuję pod prysznic, tam myśli się
lepiej. Gorąca woda delikatnie muska moją skórę, co pomaga mi zapomnieć choć
przez chwilę o tym co usłyszałam od Krisa. A myśląc już o tym to… ja pierwsza
wypaliłam z tym, że nie jestem zainteresowana, on… przytaknął. Dla mnie? Bał
się jak na to zareaguję? Co ja mam niby teraz zrobić? Przepraszać go? Przecież
nie mam za co… Ale teraz wiem już przynajmniej dlaczego wczoraj był tak zły,
diva była zazdrosna o resztę. Niedobrze.
- Yuta! My tez się chcemy wykąpać a jest nas dwunastka!! –
krzyczy zza drzwi zniecierpliwiony czekaniem Lay.
Wychodzę z pod prysznica, wycieram się, ubieram we
wczorajsze ubrania. Z mokrymi włosami opuszczam ciepłe od pary pomieszczenie i
udaję się do salonu skąd dochodzą głosy chłopaków. Kiedy tylko przekraczam prób
odwracają się w moją stronę.
- Em… Nie macie może pożyczyć suszarki do włosów? – pytam
wszystkich zebranych.
- Ja mam, chodź… - mówi wstając z kanapy i idąc zapewne
do swojego pokoju.
Jego pokój znajduję się zaraz obok pokoju lidera i maknae,
kiedy wchodzimy do środka chłopak długo szuka rzeczy, o którą prosiłam w
szafce. W końcu podchodzi do mnie jednocześnie podłączając urządzenie do
gniazdka , i tłumacząc jak ustawić ciepły strumień powietrza.
Kiedy moje włosy są już suche przypominam sobie, ze
chłopcy musza się pewnie spakować przed niedługą podróżą.
Odkładam przyrząd na szafkę nocną chłopaka i idę na dół
po drodze zabierając torebkę z pokoju lidera.
- Ja już będę iść. Miłej podróży. – zwracam się do EXO-M,
kiedy jestem już w salonie.
- Cześć! – krzyczą chórkiem – Jeszcze się zobaczymy –
słyszę stłumiony pożegnaniami głos Krisa.
- Dobrze, ze do Korei wracasz już niedługo. – dodaje Tao,
wstając.
Chłopak odprowadza mnie do drzwi, żegnamy się i wychodzę.
I co teraz? Czuję się dziś naprawdę dziwnie… Od samego
rana mam takie wrażenie, jakby życie zwolniło bieg i trwało w zwolnionym tempie.
Jest dopiero dziesiąta, o dwunastej mam gitarę, a potem mamy poznać tą nową
dziewczynę. Strasznie się boję, nie mam wpływu na ostateczną decyzję szefa…
Naprawdę mam nadzieję, że ta dziewczyna będzie normalna, bo jeśli nie to
strzelę sobie w łeb za przypominanie szefowi o takich rzeczach z naszej umowy.
Dawno nie byłam na spacerze ciągle tylko, praca a potem siedzę
sama w czterech ścianach lub zalegam na kanapie u cioci i wujka.
Postanawiam przejść się do jedynego naprawdę dobrze mi
znanego miejsca w tym kraju mianowicie do parku. Połowę swojego dotychczasowego
życia spędziłam na ucieczkach z domu dziecka a miejscem, w którym mogłam
spokojnie się ukryć był park. W takich miejscach od razu czuję się zbuntowaną przeciw
wszystkiemu trzynastolatka, obciętą na chłopaka ( bo tak!). Z problemami, które
wszyscy uważali za błahe, wszyscy, oprócz mnie.
Powoli zbliżam się do chyba jedynego zielonego miejsce w
Seulu, no może nie jedynego ale jednego z niewielu. W porównaniu z tym pięknym
zimowym porankiem kiedy pierwszy raz zobaczyłam EXO jest dziś upał, zdejmuję
wiec dość gruby płaszcz i przechodzę przez bramę wejściową.
Jest naprawdę pięknie, dawno nie byłam w podobnym
miejscu. I choć moja przeszłość nie była zbyt kolorowa zawsze kochałam chwile
na Świerzym powietrzu, przy akompaniamencie ptaków.
***
Byliście
kiedyś w sytuacji, że koniecznie chcieliście się na kogoś rzucić i wydrapać mu
oczy? Nie dlatego, ze jest niemiły, ale właśnie przez to, że jest nienaturalny
i przysłodzony. Ja właśnie tak mam, a najgorsze jest to, że tylko ja…
Od
pół godziny rozmawiamy z nowo poznaną dziewczyną Kage Hikari, która ma uczyć
Sehuna i zaraz dostanę szału. To jej ciągłe chichotanie sprawia, że mam ochotę
wydrapać jej oczy.
-
Ona jest jakaś dziwna. – zajęta rozmyślanie nad tym gdzie można by schować małe
ciałko nie zauważyłam, ze nie tylko ja nie lubię przesłodzonych rzeczy.
-
Jak widać nikomu to nie przeszkadza. - stwierdzam
dość chłodno.
- Jesteś
zazdrosna?
Tak.
Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak.
Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak.
Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak.
Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak.
- Nie… ja po prostu nie lubię sztuczności. , plastikowych
twarzy jak z jednego szablonu, udawanych emocji. Wolę nudnych ludzi, niż tych
udających kogoś kim nie są. W życiu trzeba umieć odróżnić zmianę i grę
aktorska.
- To
było… bardzo prawdziwe. – szepcze z pewnym zawahaniem Kris.
- Ej
dlaczego z nami nie siedzicie, tylko tak na uboczu? – pyta podbiegając do nas
ucieszony Kai.
- Bo
trzy łyżeczki cukru w herbacie da się znieść, ale cztery to już przesada. – podnoszę
się z miejsca biorąc do reki torebkę – Muszę jeszcze iść po rozmawiać z szefem.
Staram
się nie pokazywać jak bardzo zabolała mnie zmiana, która zaobserwowałam u
chłopców. Nie jest im już nagle tak smutno, ze odchodzę, mam nawet wrażenie, że
Luhan, żałuję, że to nie ta cała Kage będzie go uczyć.
Idę
powoli korytarzem wiedząc, że zaraz będę musiała powiedzieć co o niej myślę najważniejszej
osobie w tej wytwórni. Problem w tym, że nie wiem co myślę…
-
Dzień Dobry. – mówię cicho wchodząc do biura.
-
Dzień dobry, przejdźmy do rzeczy. Co myślisz o tej nowej dziewczynie?
- Jest…
- postaraj się Yuta, jeśli tego nie zrobisz to pomyślą, że to ty jesteś chorobliwie
zazdrosna fanką. – jest bardzo utalentowana muzycznie. – dyplomacja to od dziś moje drugie imię.
- To
wiem. Pytam jaka ona jest. – naciska.
Przesłodzona.
Głupia. Rozwydrzona. Rozpieszczona. Plastikowa. Drażniąca.
- Normalna
dziewczyna, nie wiem co jeszcze mogłabym o niej powiedzieć. – zmuszam się do
nagięcia prawdy. Oni by mi nie wybaczyli, zbyt bardzo ja polubili.
- To
dobrze, mam nadzieje, że się dogadacie, bo nie chce cie na razie wysyłać do
Chin. – oznajmia stanowczo mężczyzna.
-Też
mam taką nadzieje. Pójdę już, do widzenia. – rzucam i wychodzę z biura.
Idę
wąskim korytarzem do miejsca, w którym mam nadzieje go zastać. Tylko czy aby na
pewno tego chcę? Idę krętymi schodami w górę. Kiedy jestem już na miejscu czeka
mnie… rozczarowanie?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
Rozdział taki sobie. Praca nad dwunastką już skończona teraz tylko przepisać tego kolosa do komputera ;_; Jak ja tego nie lubię... No ale cóż. Mam nadzieje, ze nie jest aż tak dennie i przewidywalnie. Dziękuję za wszystko ♥